Tysiące problemów gigantów Azji

Majestatyczne i piękne. Od tysięcy lat przemierzały tropikalne lasy Azji południowo-wschodniej, ciesząc się niekończącą przestrzenią i nieograniczoną wolnością.
Dziś, wolność łagodnego giganta jest mu nieustannie odbierana, a jego środowisko naturalne nieubłaganie się kurczy.

Niegdyś powierzchnia leśna, pokrywała całą Azję południowo – wschodnią. W celach urbanizacyjnych człowiek stopniowo rozpoczął wylesianie. Szukał łatwego i taniego sposobu na pozyskiwanie drzewa z lasu. Najbardziej opłacalnym robotnikiem okazał się słoń. Odtąd masowo był zniewalany i brutalnie tresowany do pracy.

Przewiązany łańcuchami, z człowiekiem na grzbiecie trzymającym hak w ręku, zmuszany był i nadal jest do niewolniczej pracy – wyciągania pni drzew z lasu.

Najpierw wlecze za sobą ścięty pień drzewa, po czym wykłada go przy użyciu trąby na przyczepę ciężarówki. Obciążenie zwykle nie jest dopasowane do możliwości słonia. Wieloletnia, wyniszczająca praca w lesie skutkuje chorobami kończyn i kręgosłupa. Niedostateczna i niepełnowartościowa dieta oraz brak wody w ciągu dnia, doprowadzają do skrajnego wycieńczenia zwierzęcia. Fizjologia przewodu pokarmowego słonia, pozwala mu na całkowite strawienie i wchłonięcie do krwi bardzo małej ilości substancji odżywczych, pochodzących z jednorazowo pobranego pokarmu. Dlatego, aby zaspokoić swoje dzienne zapotrzebowanie energetyczne i odżywcze, słonie w naturze pobierają pokarm praktycznie w ciągu całej doby. Całodzienna praca w lesie związana jest z wieloma godzinami głodówki i ubogim jadłospisem.

Nad zwierzęciem nikt się nie lituje. Obowiązuje zasada – do ostatniego pnia. Zapadające się w błocie nogi słoniowe często odmawiają posłuszeństwa, wtedy swoją rolę odgrywa hak. Trzymany w ręku bezlitosnego i chciwego człowieka stanowi narzędzie zadające ogromny ból, zmuszające do mobilizacji ostatnich sił. Niebezpieczna praca w lesie zabiera słoniom zdrowie, czasem niesie nawet śmierć. Wielokrotnie zdarza się, że słoń podczas pracy upada i już nie wstaje.

Clip maker Roland Andrijauskas, travel photographer. http://www.rollindust.com

W taki sposób słonie zostały wciągnięte w fatalny dla siebie w skutkach, proces karczowania lasów azjatyckich. Paradoksalnie stały się swoim  przekleństwem, niszczycielami własnego leśnego domu. Wrażliwe i pełne uczuć zwierzę, sterowane egoistycznymi interesami i potrzebami człowieka. Za pewne ból i rozpacz targały jego sercem, gdy własnym ciałem wyrywał konary prastarych drzew, będących jego schronieniem i żywicielem. Ale strach przed zadającym ból hakiem, przywołującym traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa, nie pozwalał przeciwstawić się oprawcy. Ciągle przed oczyma widział swoją umierającą matkę. Słyszał swój przeraźliwy krzyk, wołanie o pomoc. Ciągle czuł tysiące łańcuchów, lin i haków, które zadawały ten sam przenikliwy ból jak wtedy, gdy brutalnie wywlekali go z lasu.

Hak oprawca, broń mahouta, zmuszająca słonia do bycia posłusznym

Hak oprawca, broń mahouta, zmuszająca słonia do bycia posłusznym.     Fot. Maria Kuczkowicz

Powierzchnia terenów leśnych stopniowo się kurczyła, zupełnie tak samo jak liczba dzikich słoni, dla których zaczęło brakować miejsca w ich naturalnym środowisku. Tysiące zniewolonych zwierząt chcąc nie chcąc, stawało się totalnie zależnymi od ludzi. Z miesiąca na miesiąc pojawiało się coraz więcej miast, coraz więcej powierzchni gospodarczych opanowywanych przez człowieka. Drewnem intensywnie handlowano z innymi państwami, zarabiając na tym dobre pieniądze. W końcu powierzchnia terenów leśnych, w niektórych krajach azjatyckich, skurczyła się do tego stopnia, że państwa zaczęły wprowadzać całkowity zakaz wywozu drzewa z lasu. W samej Tajlandii od roku 1900 do 1989 wykarczowano 70% całkowitej powierzchni leśnej tego kraju. Mimo tego, w dalszym ciągu istnieją miejsca, w których pozyskiwanie drzewa z lasu jest legalne, oraz miejsca, w których nie unika się wycinki nielegalnej. Krajami azjatyckimi nieprzerwanie karczującymi lasy, są: Indie, Birma, Laos, Kambodża, Chiny, Borneo. Głównym przemysłem wykorzystującym masowo, na skalę międzynarodową, drewno jako surowiec produkcyjny jest przemysł papierniczy i meblarski.

Wprowadzenie zakazu wycinania lasów, nie rozwiązało problemów i nie zatrzymało napływających kłopotów słonia Azjatyckiego, wręcz przeciwnie. W momencie pojawienia się zakazu, liczba kłopotów i problemów zaczęła szybko wzrastać i spadać na nie bardzo gwałtownie.
Teraz słonie straciły nie tylko dom ale i pracę, która zapewniała wyżywienie. Na potrzeby zaistniałej sytuacji, w Tajlandii powstała organizacja przywracająca zwierzęta naturalnemu środowisku ,, Elephants reintroduction foundation”. Szybko jednak przekonała się, że obecna ilość lasów Tajlandzkich ( 30%), nie zapewni schronienia dla nieograniczonej ilości zniewolonych słoni. Dalsza opcja wypuszczania ich na wolność stała się niemożliwa. Dla wielu mahout’ów* utrzymanie słonia przestało być opłacalne. Wiele słoni wylądowało na ulicy Azjatyckich miast, jak bezdomne psy. Zaczęły poznawać smak głodu, niedostatku, samotności i braku domu. Nie przynosząc dochodu rodzinie, stały się tylko nie potrzebnym, bezużytecznym balastem i wydatkiem.

Inni posiadacze zwierząt, zaczęli znajdować alternatywne sposoby czerpania z nich dochodu. I tak zrodziła się turystyka, w której rolę główną zaczął odgrywać słoń.

Słoń w cyrku, grający w piłkę nożną.

Kilkuletni słonik pracujący w cyrku.      Fot. Maria Kuczkowicz

Turyści jadący na słoniu

Turyści jadący na słoniu.   Fot. Maria Kuczkowicz

Dziś występuje niezliczona ilość form turystyki słoniowej, jaką może zadowolić się nieświadomie żerujący na nieszczęściu słonia turysta. Podstawową i najbardziej popularną jej formą jest tzw. trekking na słoniach, albo najprościej rzecz ujmując, jazda na słoniach. Ta atrakcja turystyczna organizowana jest paradoksalnie, w niektórych Parkach Narodowych czy na ulicach miast oferujących zwiedzanie starych świątyń, jak ma to miejsce np. w starej stolicy Tajlandii – Ayutthayi. Turyści za sowitą opłatą mogą z wysokiej platformy, wsiąść na umocowane na grzbiecie przegrzanego i przeciążonego zwierzęcia krzesło, a potem już tylko delektować się zwiedzaniem.

Platforma do wsiadania na słonie w Ayutthayi.

Platforma do wsiadania na słonie w Ayutthayi.   Fot. Maria Kuczkowicz

Turyści wyruszający na zwiedzanie Ayutthayi

Turyści wyruszający na zwiedzanie Ayutthayi.  Fot. Maria Kuczkowicz

Naturalnym środowiskiem słoni azjatyckich są wilgotne lasy tropikalne, gdzie roi się od jezior, rzek i wodospadów. Słonie kilka razy dziennie zażywają chłodzących kąpieli i kryją się przed słońcem, pod rozpościerającymi się nad nimi koronami drzew. Nagrzany cement i beton podnosi temperaturę otoczenia, słoń nie ma się gdzie schować, nie ma gdzie ochłodzić, w dodatku na jego grzbiecie zapięte jest olbrzymie krzesło, na którym przesiaduje kilku zadowolonych, osłaniających się parasolem i wachlujących twarze turystów.

Na swoim grzbiecie słoń może dźwigać maksymalnie do 100 kg. Samo krzesło waży już kilkadziesiąt… Słoń pomimo swoich rozmiarów oraz wrażenia olbrzymiego i silnego zwierzęcia, również posiada ograniczone możliwości dźwigania i noszenia, to żywy organizm, który nie jest nie zniszczalny. Jego kręgosłup jest bardzo wrażliwy oraz podatny na uszkodzenia i przeciążenia. Dodatkowo miejsce w którym kładzie się krzesło jest najbardziej delikatną częścią słoniowego kręgosłupa. U słonia Azjatyckiego wyrostki kolczyste kręgów piersiowych są bardzo uwypuklone na zewnątrz, co tworzy jego charakterystyczną zaokrągloną sylwetkę i karpiowaty grzbiet, dlatego wyrostki te a szczególnie ich końce, są ubogo osłonięte mięśniami i bezpośrednio stykają się z krzesłem. Narażone są na stłuczenie, odgniecenie, odpryski, a nawet złamania.

IMG_0137        IMG_0502 Jedno krzesło i dwoje dorosłych ludzi to już ponad 100 kg, ile kg niesie słoń gdy ma na grzbiecie 5 osób?    Fot. Maria Kuczkowicz

Następnie turyści mogą wybrać się do cyrku na przeróżne pokazy i show’y słoniowe. Bardzo podobną formą turystyki, choć zaliczoną do odrębnej jest tzw. żebranie słoni na ulicy. Od nieograniczonej ilości sztuczek i trików, pokazywanych przez zwierzęta można dostać oczopląsu. Rozpoczynając od stawania na głowie, spacerowaniu na dwóch kończynach, tańcu na piłce, graniu w piłkę nożną, w kosza, gry logistyczne i planszowe, na malowaniu obrazków i graniu na instrumentach kończąc.

Słoń wrzucający piłkę do kosza.

Słoń wrzucający piłkę do kosza.   Fot. Maria Kuczkowicz

Sztaluga z obrazkiem namalowanym przez słonia.

Sztaluga do malowania, dla słoni.   Fot. Maria Kuczkowicz

Słoń w kompletnie nie naturalnej pozycji ciała. Kręcący kołem Hula hop na trąbie.

Słoń w kompletnie nie naturalnej pozycji ciała. Kręcący kołem Hula hop na trąbie.   Fot. Maria Kuczkowicz

Oficjalny, sponsor występów cyrkowych w Tajlandii - firma produkujaca piwo oraz wodę ,,CHANG

Oficjalny, sponsor występów cyrkowych w Tajlandii – firma produkujaca piwo oraz wodę ,,CHANG”.   Fot. Maria Kuczkowicz

Oglądający turyści zachwycają się umiejętnościami zwierząt, radośnie klaszczą, śmieją się, dobrze bawią, korzystają z okazji zrobienia sobie zdjęcia na słoniowej trąbie. Widzą szczęśliwego słonia, który bawi się tak samo dobrze jak widownia i czerpie z wykonywania sztuczek ogromną przyjemność. Ba! wykonuje je dobrowolnie. Trzeba jednak być totalnie zaślepionym, nie mieć żadnej wyobraźni i świadomości, by nie wiedzieć, że takie zachowania dzikiego niegdyś zwierzęcia, są kompletnie nie związane z jego naturą. Ukryty bądź często widoczny ostry hak, uciskając odpowiednie, wrażliwe miejsce na ciele słonia, wymusza pożądaną pozycję i ruchy. Ludzie się doskonale bawią, a słoń jest terroryzowany i szantażowany ostrym narzędziem, przypominającym o torturach podczas nauki.

Każda zmiana położenia haka, wywołuje pożądaną reakcję słonia.

Każda zmiana położenia haka, wywołuje pożądaną reakcję słonia.   Fot. Maria Kuczkowicz

Słoń w tak ogromnym stopniu obawia się bólu, że wystarczy delikatne muśnięcie jego skóry końcówką haka, bądź ustawienie go przed oczami słonia, by ten wykonał zadanie.

Słoń w tak ogromnym stopniu obawia się bólu, że wystarczy delikatne muśnięcie jego skóry końcówką haka, bądź ustawienie go przed oczami słonia, by ten wykonał zadanie.   Fot. Maria Kuczkowicz

Doskonale widać w jaki sposób człowiek za pomocą haka steruje słoniem.

Doskonale widać w jaki sposób człowiek za pomocą haka steruje słoniem.   Fot. Maria Kuczkowicz

Zdjęcie na słoniowej trąbie.

Zdjęcie na słoniowej trąbie.   Fot. Maria Kuczkowicz

Za kurtyną cyrkową kryje się okrutna rzeczywistość, celowo przysłaniana magią i czarem wspaniale wykonywanych i pokazywanych przez słonia umiejętności, których wyuczyła go bezlitosna tresura. Tresurze poddawany jest każdy słoń mający współpracować z człowiekiem. Nieważne jakie będą jego obowiązki, czy będzie pracował w lesie, czy jako słoń trekkingowy czy cyrkowy. Każdego słonia trzeba złamać. Tresurę należy rozpocząć od najwcześniejszych lat. Rozpoczyna się ona izolacją od matki. Niezależnie od tego czy jest to słoń, którego rodzice byli już wcześniej zniewoleni, czy zwierzę dzikie wyłapane z lasu, tresura zawsze przebiega w taki sam, brutalny sposób.

Matka nigdy nie odda malca dobrowolnie, dlatego przy procesie izolacji w niewoli, przywiązuje się jej łańcuchami wszystkie 4 kończyny do stabilnych przedmiotów, tak aby nie mogła się ruszyć. Często umocowuje się również głowę. Następnie robi się to samo z młodym. Potem wciąga się go bezpośrednio do przyczepy ciężarówki, albo przywiązuje do obcej, doświadczonej samicy, która zmuszona do wykonania rozkazu wprowadzi go tam. Po tej czynności słonie się rozdziela, a małego skrupulatnie unieruchamia łańcuchami w przyczepie. Ostatnią czynnością procesu izolacji, jest wywiezienie młodego w ciche i odludne miejsce (najczęściej las), by cały proces tresury mógł zostać przeprowadzony z dala od nieświadomych niczego, nakręcających biznes turystów. Całemu zdarzeniu towarzyszy przeraźliwy krzyk zrozpaczonego i przerażonego słoniątka, żałośnie nawołującego matkę, oraz odgłosy jęczących łańcuchów i skrzypiących prętów przyczepy, które napina i w które uderza próbujący się wydostać malec.

Clip maker Maria Kuczkowicz

Proces izolacji słoniątka od matki, w celu rozpoczęcia tresury.

Dzikie słonie pozyskiwano głównie w latach, gdy rozpoczynano proces urbanizacyjny, kiedy ludzie nie potrafili ich jeszcze hodować. Jednak w niektórych krajach azjatyckich, w dalszym ciągu nieprzerwanie, trwa tradycja wychwytywania młodych z dżungli. Przeważają tu państwa wciąż masowo pustoszące tereny zielone (Birma, Laos, Kambodża). Dzikiej słonicy matki, jak można się domyślić, nie da się poskromić, więc jedyną możliwością aby odebrać jej dziecko, jest odebranie jej życia. Najczęściej robi się to z broni palnej, ponieważ jest to najszybszy i najłatwiejszy sposób. W przeszłości stosowano bardziej prymitywne rozwiązania, takie jak: trucie samicy (ale ryzykowali wtedy zatruciem malca), zapędzenie jej w dół i zatłuczenie maczetami, oraz inne, jeszcze bardziej nieludzkie sposoby.

Najgłówniejszym etapem tresury jest tzw. ,,przełamanie duszy słonia“. Polega ono na zamknięciu malca w ciasnej, zrobionej z drewnianych prętów klatce i przewiązaniu go linami oraz łańcuchami, w celu całkowitego unieruchomienia. Następnie zadaje się ból oraz rany (dosłownie bije słonia) ostrą częścią haka, po całym ciele zwierzęcia (nawet w środku ucha) do momentu, aż słonik nie przestanie się bronić i krzyczeć. Gdy opadnie z sił oznacza to, że jego dusza została przełamana a on jest gotowy do tresury właściwej. Przełamywanie, w zależności od waleczności słoniątka, trwa kilka godzin, czasem dni. Bardzo dużo młodych wyczerpanych i sparaliżowanych strachem, procesu tego nie przeżywa umierając w męczarni. Te które przetrwają, będą przeżywać kolejne dni piekła. Podczas przełamywania słoń musi zapamiętać, że hak w ręku człowieka posiada nieograniczoną możliwość zadawania bólu, a nie wykonywanie poleceń oznacza karę.

Hak - główne narzędzie służące do wszystkich etapów tresury, oraz wymuszania posłuszeństwa na słoniu.

Hak – główne narzędzie służące do wszystkich etapów tresury, oraz wymuszania posłuszeństwa na słoniu.

Author Edwin Wiek, founder of Wildlife Friend Foundation Thailand.

http://www.wfft.org/

Po torturach w zamknięciu, nadchodzi czas na kolejny poziom torturowania, a mianowicie tresurę właściwą. Ma ona nauczyć słonia reagowania na uciskający hak, poprzez obieranie odpowiednich pozycji ciała lub zachowań. Jeśli widzimy na przykład siedzącego na głowie słonia, powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że nie jest to jego pozycja naturalna, a jeśli zobaczymy tańczącego słonia, musimy zdać sobie sprawę z tego, że nie jest to jego naturalne zachowanie. Nasuwa to wniosek, że musiał się tego w jakiś sposób nauczyć. W jaki?

Wyobraź sobie, że przez każdą zagiętą kończynę, nienaturalnie wygiętą część ciała, przebiega napięta, naciągnięta lina wymuszająca pozycję zwierzęcia. Równocześnie używane są haki, które przypominają o posłuszeństwie i uciskają najbardziej wrażliwe miejsca na ciele tj. wnętrze ucha, nasada ucha, skronie, oczodół, pachwiny, pachy, nasada trąby od strony wewnętrznej, dolna część szyi, kark. Czynności te są powtarzane do momentu, aż zwierzę nie zacznie kojarzyć pozycji ciała z uciskanym punktem na ciele.

baby_elephant_training_ringlinghttp://www2.peta.org/site/MessageViewer?em_id=113703.0&printer_friendly=1

Najczęstsze miejsce działania haka - wrażliwa nasada ucha slonia.

Najczęstsze miejsce działania haka – wrażliwa nasada ucha slonia.   Fot. Maria Kuczkowicz

Słonie mają doskonałą pamięć. Pamiętają twarze osób i związane z nimi przeżycia oraz cierpienie, które zadaje ręką człowieka hak. Bardzo szybko zapamiętują też sposób w jaki należy unikać tego cierpienia. Strach przed tresurą jest tak silny, że większość słoni już po kilku dniach zaczyna wykonywać polecenia i zadania wymagane od niego.

Wnioskiem jest, że wykonywanie na arenie, na ulicy czy na scenie sztuczek, oraz bezgraniczne posłuszeństwo, nie jest wynikiem chęci niewinnej zabawy i obdarowania człowieka wielkim zaufaniem oraz sympatią, ale jest wynikiem chęci uniknięcia bólu.

Autor filmu – Maria Kuczkowicz

Te krótkie filmiki doskonale przedstawiają, sposób w jaki hak kontroluje każdy ruch zwierzęcia.

Clip maker Maria Kuczkowicz

Strach i ból podczas tresury, potrafi zmusić zwierzę do robienia wszystkiego…

Słoń jest zwierzęciem dzikim, nigdy nie pozostanie udomowionym. Tylko przemoc i brutalność człowieka mogą doprowadzić do ,, przełamania jego duszy”, zmuszenia go do życia według ludzkich zasad. W naturalny sposób, nigdy nie zdecydowałby się na współpracę z człowiekiem. Słoń po tak niewyobrażalnie tragicznych przeżyciach, nigdy też nie będzie szczęśliwy w jego towarzystwie. Każdy widok haka i ludzkich twarzy, przygania okropne wspomnienia z tresury. Takie zwierzę przenigdy nie obdarzy człowieka zaufaniem i poczuciem bezpieczeństwa. Jedyną więzią emocjonalną, która go przy nim będzie trzymać i każe mu być posłusznym, jest niepojęty strach, nie pozwalający na sprzeciw.

Pamiątką po tresurze mogą być: blizny, szramy, poszarpane uszy, często są to ropnie, infekcje skórne, otłuczenia, a nawet ślepota, niedosłuch bądź całkowita utrata słuchu, uszkodzenia lub porażenia mięśni trąby.

Ropień z powodu rany kłutej, zadanej hakiem.

Ropień z powodu rany kłutej, zadanej hakiem.  Fot. Maria Kuczkowicz

Cyrki i pokazy wykorzystujące dzikie zwierzęta, istnieją i funkcjonują na całym świecie. Większość słoni występujących w takich cyrkach, to właśnie zagrożone wyginięciem słonie Azjatyckie, które łatwiej i bezpieczniej niż słonie Afrykańskie poddają się tresurze. Niejednokrotnie takie możliwości rozrywki organizowane są również w Polsce. Istnieją Polskie cyrki mające w posiadaniu dzikie zwierzęta, między innymi słonie. Należy pamiętać, że zawsze, wszędzie i w każdych okolicznościach, tresura wszystkich zwierząt dzikich wygląda tak samo. W cyrkach podróżujących zwierzę skazane jest dodatkowo na stres, który jest związany z ograniczeniem ruchu z powodu przebywania w ciasnym pomieszczeniu, z transportem, ze  zmianami warunków klimatycznych oraz utrzymania. Handluje się nim jak starą zabawką, przewozi z kraju do kraju, z miejsca na miejsce, ale przede wszystkim odbiera jego ojczyźnie i środowisku naturalnemu.

Podsumuję wszystkie etapy tresury krótkim klipem:

Author: Patcuvie from Youtube

W Azji na ulicach wielkich miast, spotyka się tzw. Słonie żebrzące. Przykładem takich miejsc w Tajlandii może być Bangkok czy Pattaya – najbardziej komercyjne miasta. ,,Mahuci” wykorzystują swojego podopiecznego do żebrania o pieniądze albo pożywienie. Niewątpliwie zrobi on większe wrażenie na turyście, niż siedzący w zakamarkach ulic jęczący i wyciągający dłonie żebrak. Słonik pokazuje szereg wyuczonych, zniewalających sztuczek, takich jak: ukłony, kręcenie trąbą czy gra na harmonijce. Na koniec wyciąga uroczą trąbę po ,,zasłużoną” gotówkę i oddaje treserowi. Aby jeszcze bardziej wzruszyć oglądającego, ,,mahuci” zabierają na ulicę albo bardzo małe zwierzęta albo bardzo stare, zwykle wygłodzone i wychudzone. Wtedy często wykorzystywany jest chwyt ,, zapłacisz, a ja dam Ci kawałek trzciny cukrowej żebyś mógł nakarmić mojego chudego słonia”. Jakże chytra i przemyślana gra na emocjach naiwnych turystów! Przekonany o zrobieniu dobrego uczynku, nieświadomy i zaślepiony urokiem słonia człowiek, bez zastanowienia pozbywa się pieniędzy. Odchodzi usatysfakcjonowany, z uśmiechem na ustach, wyrządzając maleństwu ogromną krzywdę. W taki sposób ciągle opłacalny słoniowy biznes, nigdy się nie kończy. Słonie przebywają na ulicach całymi tygodniami, bez powracania do domu, wycieńczone, wygłodzone, odwodnione i cierpiące na różne dolegliwości układu mięśniowo – kostnego. Często na ciele słoni można zauważyć ogromne ropnie zakończone głęboką raną kłutą, są to z pewnością ślady po używanych hakach. Wiele słoni ulicznych traci wzrok, słuch, a nawet węch. Bardzo małe oczy zwierzęcia, są podrażniane przez nadmierne światło z lamp, migoczących reklam, przejeżdżających nieustannie samochodów, pstrykających z fleszem zdjęć aparatów fotograficznych. Ciągły hałas wywołujący wibracje przedmiotów i dróg, uszkadza jego słuch, i stopy przeciążone pracą na nagrzanym i twardym asfalcie. Wysoka temperatura podłoża powoduje pekanie delikatnej skóry podeszwy i tworzenie się szczelin, a potem rozpadlin kończyn. Kurz i toksyczne związki osądzające się na ulicach, są wdychane przez zwykle noszącego nisko trąbę słonia. Zwierzęta te bardzo podobnie jak konie, mają okropnie wrażliwy układ oddechowy. Mogą chorować na astmę, zapalenie płuc, czy stracić zdolność rozpoznawania zapachów. Obniżona odporność daje predyspozycję do zachorowań na gruźlicę. Nie mogąc schronić się przed słońcem, użyć wody dla ochłody, czy błota chroniącego przed nadmiernym promieniowaniem słonecznym i nawilżającego skórę, staje się ona bardziej narażona na mechaniczne uszkodzenia, popękania, czy poparzenia prowadzące do infekcji skórnych i owrzodzeń. Słonie często są przyczyną wypadków drogowych, w których niejednokrotnie same cierpią. Obrażenia kończyn i złamania, nie zawsze jednak są przekonywującym argumentem do tego, aby zaniechać pracy na ulicy. Słonie mimo złego stanu zdrowia, kontynuują pracę.

Owrzodzenia na policzku, oraz infekcja oka u słonia pracującego na ulicy.

Leczone owrzodzenie na policzku, oraz infekcja oka u słonia pracującego kiedyś na ulicy.

Leczony uraz nogi u słonia pracującego na ulicy.

Leczona, Uszkodzona stopa słonia, pracującego niegdyś na ulicy. Elephant Nature Park.                           Fot. Maria Kuczkowicz

Permanentny stres, traumatyczne doświadczenia, niemożliwość decydowania o własnym życiu, ograniczenie ruchu, a przez to zminimalizowanie zużywania energii, prowadzą do powstawania stereotypowych zachowań, częstych napadów histerii, paniki czy też agresji. W naturze słonie przemierzają tysiące kilometrów, przeszukując lasy w celu odnajdywania najbardziej wartościowej roślinności, kąpielisk czy bagien. Zwierzęta te potrzebują, jak każde dzikie zwierzę, ogromnych przestrzeni do życia i ruchu. Tylko wtedy organizm może być zdrowy, za równo  fizycznie (ruch jest szczególnie ważny dla ciągle obciążanego przez słonie przewodu pokarmowego, pobudza ruchy perystaltyczne), jak i psychicznie. ,,Zdrowie mentalne” zapewnia mu kontakt z innymi osobnikami tego samego gatunku. Słoń jest zwierzęciem społecznym, do pełni szczęścia potrzeba mu bliskości innego słonia. Wzajemnie się dotykają, obwąchują, drapią a nawet rozmawiają. Życie społeczne jest możliwe tylko w naturze. Zwierzęta w niewoli bardzo często nie wiedzą o istnieniu innych słoni, ponieważ nigdy ich nie widziały. A jeśli nawet żyją z innymi, to wzajemne kontakty są ograniczane do minimum.

Zachowania stereotypowe objawiają się wykonywaniem i powtarzaniem tych samych czynności, przez długi czas. Słonie bardzo często poruszają głową i trąbą w prawo i lewo lub w górę i w dół. Te które pracowały, bądź pracują w cyrkach kręcą głową i trąbą wokół. Często huśtają całym ciałem w prawo i w lewo, podnosząc nieustannie jedną z kończyn, bądź robią kilka kroków w tył i przód poruszając przy tym głową.

Clip maker Maria Kuczkowicz

Stereotypia u słoni w niewoli.

Ataki histerii i szału połączone z agresją, świadczą o tragicznych wspomnieniach, których słoń nie jest w stanie się pozbyć w inny sposób, jak tylko poprzez upuszczenie emocji, wyżywając się na jakimś przedmiocie. Niejednokrotnie jest to jego własne ciało. Zadaje sobie ból: rzuca na siebie kamieniami, uderza trąbą i głowa o twarde przedmioty, biega wokół i ryczy. Wykonuje przy tym coś w rodzaju sztuczek cyrkowych. Często rzuca przedmiotami znajdującymi się w zasięgu swojej trąby, we wszystko co znajdzie się w pobliżu, łącznie z ludźmi.

Ja kiedyś, byłam świadkiem ataku szału u kilkuletniej słonicy pracującej w przeszłości w cyrku, o mały włos nie oberwałam od niej kamieniem. Pomyślałam sobie wtedy, że gdyby nie ograniczał jej łańcuch umocowany na stopie, pozabijałaby wszystkich dookoła. Lecz znając jej doświadczenia z przeszłości, mogę szczerze powiedzieć, że nie dziwiłabym się jej ani trochę. Musiała bardzo nienawidzić ludzi.

Clip maker Maria Kuczkowicz

Atak szału u słonia w niewoli.

W ostatnim przypadku, zawsze mamy do czynienia z zaburzeniami psychicznymi i emocjonalnymi, w których słoń uzewnętrznia swoją frustrację i depresyjny nastrój, związane z nieprzyjemnymi przeżyciami z przeszłości. Stereotypia może być drugim etapem głębokiego stanu depresji i obojętności, gdy słoń zaczyna rozumieć bezsens walki z zaistniałą sytuacją i poddaje się. Stereotypia występująca u zwierząt w zamknięciu, nie niosących za sobą bagażu krzywdzących doświadczeń, wskazuje na to, że zwierzę szuka sposobu na wyładowanie energii i stresu zamknięcia.

Oto przez co musi przejść wspaniały i niewinny słoń, zanim zobaczysz go w cyrku, zanim na niego wsiądziesz, zanim pogłaszczesz na ulicy. Wszystko po to, by zadowolić turystę, który solidnie pokryje ,,wszystkie koszty” rozrywki. Uczestnicząc w pokazach cyrkowych, show’ach, oraz decydując się na trekking czy płacąc słoniom żebrzącym na ulicy, wspierasz tresurę i zniewalanie słoni.

Ze względu na małą ilość słoni w lesie (małe prawdopodobieństwo ich spotkania, z czym wiąże się czasochłonne wyczekiwanie na osobnika), skomplikowane i karalne ich stamtąd pozyskiwanie, a jednocześnie masowe zapotrzebowanie na te zwierzęta w turystyce, człowiek postanowił podjąć pierwsze próby hodowli słonia. Dziś miejsca reprodukcji tego zwierzęcia są bardzo popularne w krajach azjatyckich. Z hodowli słoni słyną Indie, Nepal, Tajlandia. Jednym z najpopularniejszych miast rozmnażających, sprzedających i tresujących słonie jest Surin, oraz jego okolice. Młode słonie przychodzą tam na świat, co mogłoby nasuwać wniosek, że ich tresura jest łatwiejsza, mniej drastyczna. Bez względu jednak na to gdzie słoń się urodzi, zawsze pozostaje dzikim zwierzęciem a instynkt wolności jest zapisany w jego genach. Dlatego dwuletni słonik odbierany od matki, przełamywany i tresowany, protestuje za każdym razem tak samo głośno i przeraźliwie, jak jego dzicy krewni setki lat temu. W naturze słonia nic się nie zmienia, jest on jej wierny do samego końca. Dlatego proces hodowli i tresowania słoni, powinno się raczej nazwać zniewalaniem niż udomawianiem. Do życia z ludźmi można go jedynie zmusić. Nigdy nie zamieni się w szczęśliwą maskotką rodziny, jak pies, czy potrzebujące do przeżycia dachu nad głową krowę czy konia. Zwierze udomowione jest zależne od człowieka, potrzebuje go do pełnowartościowego życia. Słoń z pewnością nigdy nie był zależny od człowieka, to raczej człowiek stał się zależny od niego.

Doskonałym dowodem na to jest fakt, że po wypuszczeniu kilku zniewolonych słoni Tajlandzkich na wolność, przez ,,fundację przywracającą słonie naturze” (,,Elephants reintroduction foundation”) doskonale odnalazły się one w naturalnym środowisku. Rozpoznawały najlepsze rośliny, wybierały odpowiednie kąpieliska i bagna, zaczęły nawiązywać ze sobą wzajemnie rodzinne i przyjacielskie kontakty, przypominały sobie coraz to nowsze, naturalne sposoby zachowań. Na nowo odnajdywały w sobie słonia. Po kilku tygodniach zaczęły unikać spotkań z ludźmi. Wytłumaczeniem takiego zachowania jest fakt, że wszystkie informacje o życiu w lesie, są w ich głowach, instynkcie naturalnie rozwijającym się już w łonie matki.

Warunki utrzymania słoni w hodowlach są fatalne, nie spełniają nawet minimalnych wymagań tego zwierzęcia. Słonie trzyma się w bardzo małych zagrodach, zadaszonych bądź nie, w szczerym polu, w lesie, nad brzegiem jeziora, zawsze umocowane na łańcuchu.

Zagroda zbiorowa. Każdy słoń umocowany jest łańcuchem, co uniemożliwia mu kontakt z innymi.

Zagroda zbiorowa. Każdy słoń umocowany jest łańcuchem, co uniemożliwia mu kontakt z innymi.        Fot. Maria Kuczkowicz

Najczęściej przewiązuje się mu dwie przednie kończyny, by utrudnić poruszanie się. Zdarzają się również słonie z czterema przewiązanymi nogami i obwiązaną dodatkowo dookoła drzewa głową. Kilka razy w ciągu dnia, ktoś rzuci zwierzęciu pęk trzciny cukrowej, do tego opieka nad nim się ogranicza.

Słoń z przewiązanymi kończynami przednimi, oraz przywiązaną do belki głową. Słoń taki nie ma praktycznie żadnej mozliwości poruszenia się. Fot. Maria Kuczkowicz

Słoń z przewiązanymi kończynami przednimi, oraz przywiązaną do belki głową. Słoń taki nie ma praktycznie żadnej mozliwości poruszenia się.
Fot. Maria Kuczkowicz

Przewiązane przednie kończyny słonia.

Przewiązane przednie kończyny słonia.   Fot. Maria Kuczkowicz

Niektóre słonie są celowo głodzone (dostają poniżej połowy dziennej porcji pożywienia, przysługującej dorosłemu samcowi). Dotyczy to słoni skłonnych do agresji, czyli w większości samców. Energia pozyskiwana z pożywienia starcza tylko na energię bytową, co hamuje produkcję hormonów wywołujących pobudzenie i zaostrzających temperament. Słonie takie mają bardzo wyraźnie uwypuklony kręgosłup, zaznaczony kark, łopatki, żebra i guzy biodrowe, mocno wklęsłe doły skroniowe i głodowe. Po prostu są wychudzone.

Głodzony samiec słonia Azjatyckiego.

Wychudzony samiec słonia Azjatyckiego.   Fot. Maria Kuczkowicz

Co hojniejszy mahut, wyprowadzi swojego podopiecznego na piętnastominutowy spacer i pochlapie raz dziennie wodą z węża ogrodowego. Większość jednak całymi dniami wyczekuje na uwięzi, w pełnym słońcu. Słonie spuszczane są z łańcuchów tylko wtedy, gdy trzeba iść zarabiać na ulicę. W tym czasie nie wracają do zagrody przez kilka dni a nawet tygodni. Inne zarabiają na mahucką rodzinę w codziennych cyrkach, paradach w dni święte i ważne państwowo. W paradach występują tylko najdorodniejsze słonie. Ich twarze maluje się kolorowymi farbami, a tułów i głowę ozdabia pełnymi przepychu narzutami i płachtami. Gdy słonia nie poskramia łańcuch, zawsze jego rolę przejmuje hak.

Samiec przygotowywany do parady.

Samiec przygotowywany do parady.   Fot. Maria Kuczkowicz

Parada

Parada.   Fot. Maria Kuczkowicz

Częstymi scenami są sceny krycia. Dochowanie się młodych i wytresowanie ich jest głównym celem hodowli, ponieważ sprzedany słoń przynosi dużo pieniędzy.
W środowisku naturalnym samice i samce umiejętnie dobierają się same. W wioskach hodowlanych partnerów dobierają ludzie, bardzo często niepoprawnie wagowo. Niewytrzymująca ciężaru samica nie może się bronić, bowiem do krycia jest ona całkowicie unieruchamiana łańcuchami i poskramiana hakiem. Za ciężki samiec wspinający się na samicę, potrafi ją dosłownie złamać. Łamie się kość miedniczna a nawet kręgosłup. Samice takie skazane są na eliminację.

Uszkodzona przez samca podczas krycia w niewoli, samica.

Uszkodzona przez samca samica, podczas krycia w niewoli. Przebywa obecnie w Elephant Nature Park.   Fot. Maria Kuczkowicz

W Azji legalnym jest rozpowszechnianie i handlowanie częściami ciała słoniowego. Na straganach i pułkach sklepowych, można znaleźć przeróżne produkty takie jak: mięso słoniowe, produkty skórzane ze skóry słoniowej (torebki i buty), stojaki na parasole ze słoniowej stopy, szczotki ze słoniowych włosów ogona, ale przede wszystkim, najbardziej rozchwytywany ,,szlachetny kruszec“, którym jest kość słoniowa. Produkty ze słoniowych ciosów można dostać w każdym kraju azjatyckim, a głównym ich dystrybutorem są Chiny. Ciosy u słonia azjatyckiego występują tylko u samców, dlatego w hodowlach oprócz celów rozpłodowych, trzymane są również na kość słoniową. Co kilka lat opiekunowie skracają ich ciosy i wysyłają na handel. W czasie gdy wzrastają, końcówki owija się dętką rowerową i przewiązuje solidnie sznurkiem, lub gumowym paskiem. Ma to chronić kość przed zabrudzeniem i uszkodzeniem, oraz zapewnić jej wysoką jakość.

Ciosy samca, chronione dętką od rowera przed zabrudzeniem iuszkodzeniem, u samca w niewoli.

Ciosy samca w niewoli, chronione dętką od roweru przed zabrudzeniem i uszkodzeniem.                                              Fot. Maria Kuczkowicz

Niestety ilość pozyskiwanej kości słoniowej od zwierząt hodowlanych, stanowi tylko bardzo mały procent kości słoniowej dostępnej na rynku. Słoniowi hodowlanemu odcina się ciosy bardzo małymi kawałkami i tylko okresowo, gdy osiągną odpowiednią długość, a inne części ciała wykorzystuje dopiero po jego śmierci. Kłusownictwo zatem jest bardziej opłacalne, ponieważ można odciąć słoniowi cały potężny cios jednorazowo, zarazem wykorzystując wszystkie inne jego części ciała na handel, dodatkowo nie ma limitów czasowych i okresowych, łup można zdobywać przez cały okrągły rok – aż do ostatniego dzikiego osobnika. Cały biznes nakręcają Chiny, w których istnieją nawet szkoły ,,sztuki rzeźbienia w kości słoniowej”. Rozprowadzana jest ona potem na teren niemalże całej Azji. Obrabiane są tutaj ciosy upolowanych słoni Azjatyckich, ale przede wszystkim, jest to największe koło napędowe dla kłusownictwa, na skrajnie zagrożonych wyginięciem słoniach Afrykańskich, które na rzecz kości słoniowej tępione są masowo. Aż 90% wyrobów z kości słoniowej rozprowadzanej z Chin, pochodzi od słoni z nielegalnych polowań.

Co za ogromne paradoksy! Rzeźbienie w legalnych ciosach z nielegalnych polowań, rzeźbienie dzieła sztuki które poprzedziła krwawa zbrodnia.

Co roku na świecie 36, 000 słoni ginie na rzecz samej kości słoniowej.

Produkcja rzeźb z kości słoniowej, Chiny.

Produkcja rzeźb z kości słoniowej, Chiny.

Picture from National Geographic article, named ,,Blood ivory”, author Bryan Christy

W taki sposób, na azjatyckim rynku dochodzi do mieszania się produktów pochodzących od słoni hodowlanych, z produktami pochodzącymi od słoni dzikich, wyrobów ze słoni Azjatyckich, z wyrobami ze słoni Afrykańskich. A więc nigdy nie wiadomo, skąd pochodzi leżąca na półce sklepowej skórzana torebka, czy kostna rzeźba. Sprzedaż tych wszystkich produktów jest tu legalna, nie zależnie od tego w jaki sposób została pozyskana i zdobyta. Nikt tutaj nikogo nie pyta, niczego nie sprawdza. Każda kość słoniowa dla handlarzy jest taka sama, nie ma żadnej różnicy czy jest ona ,,dzika” czy ,,domowa” , ,,afrykańska” czy ,,azjatycka”. Ważne, że przynosi pożądany dochód. Świadomość ekologiczna ludzi Azji praktycznie nie istnieje, a dla dobrych pieniędzy warto nie zadawać pytań i niczego nie mówić.

Bardzo popularna w Azji jest medycyna ludowa, tradycyjna, zwana też niekonwencjonalną, w której wykorzystywane są kości, mięso i skóry słoniowe. Wielu obywateli Azji uważa, że posiadanie kości słoniowej przynosi szczęście w życiu, i chroni przed klątwami oraz czarną magią. Wierzenia ludowe i medycyna tradycyjna, są przyczyną śmierci ogromnej ilości dzikich zwierząt w Azji. Ludzie bezgranicznie wierzą, w uzdrawiające moce organów zwierzęcych, dla których nieustannie dopuszczają się masowych mordów (np. na tygrysach, nosorożcach, czy właśnie słoniach).

Skóra słoniowa

Skóra słoniowa

Picture from National Geographic article, named ,,Blood ivory”, author Bryan Christy.

Decydując się na kupno torebki, rzeźby, stojaka, mięsa czy magicznej mikstury pochodzących ze słonia (lub innych dzikich zwierząt) warto wiedzieć, że nie zależnie od ich pochodzenia, podpisujemy się pod stwierdzeniem, że jest to dla nas produkt atrakcyjny i istnieje na niego zapotrzebowanie. Wydajemy tym samym wyrok zniewolenia na kolejne, rodzące się w hodowlach młode, oraz wyrok śmierci na kolejne słonie dzikie.

Kłusownictwo, nie jest jedynym problemem dzikiego giganta Azji. Pomiędzy rolnikami a nie zniewolonymi mieszkańcami dżungli, zrodził się ogromny konflikt. Słonie uwielbiają wyjadać plantacje ryżu i trzciny cukrowej. Jest to dla nich łatwy do zdobycia i bardzo pożywny kąsek. Mogą jednorazowo najeść się do syta, nie musząc przebierać i wyszukiwać w roślinności leśnej. Łodygi trzciny cukrowej, są dużo bardziej wydajne energetycznie i bardziej odżywcze niż większość roślin porastających las. Pyzatym pola uprawne leżą zazwyczaj bardzo blisko ich terenów żerowania i wędrówek, bądź zupełnie na skrajach lasów. Takie usytuowanie wywabia słonie z ich zielonego królestwa. Dziś ze względu na małą powierzchnię do przeszukiwania lasu, klany słoniowe często  go opuszczają, w poszukiwaniu innego źródła pokarmu. Rolnicy rozwiązują problem w najprostszy i niewymagający żadnych przemyśleń oraz wysiłku sposób, na brzegu plantacji pozostawiają zatruty stos trzciny cukrowej. Niewinne zwierzęta umierają w męczarniach, zżerane od środka.

Jak zwykle człowiek wydaje wyrok, znajduje winnego, byle nie siebie. Ale czy naprawdę tutaj zawinił głodny, usiłujący przeżyć słoń? A czy raczej ograniczający swobodę istnień człowiek, który najpierw zniszczył ponad połowę jego naturalnych terenów, a potem przywłaszczył sobie JEGO obszary i stworzył na nich fabrykę upraw?

Podsumujmy problemy słonia Azjatyckiego krótkim klipem:

Publicated by Tony z.top from YouTube

Te wszystkie, opisane tu kłopoty ciążą na słoniach jak tysiące turystów posadzonych na ich grzbietach. Rzeczywistość dla tych zwierząt jest tak brutalna i okrutna, że ciężko ją opisać słowami. W Tajlandii byłam świadkiem nowej ery niewolnictwa. W nadziei, że uda mi się zobaczyć choć jednego wolno żyjącego słonia, odwiedziłam Khao Yai National Park. Szybko jednak przekonałam się, że obecna ilość dziko żyjących słoni jest tak niska, że spotkanie się z nimi graniczy z cudem.

Z każdym kolejnym wolontariatem dochodzę do wniosku, że niektórzy ludzie mają chyba ogromny kompleks niższości, skoro w tak podły sposób próbują udowodnić swoją wyższość. Świadczy to jedynie o naszej nieumiejętności panowania nad sobą i światem. Stajemy się jak podli i rządni władcy biednego królestwa, których można by było porównać do Nerona czy Heroda. Tak łatwo było im wydać wyrok na tysiące niewinnych. Mówimy o nich, że są źli i na pewno smażą się w piekle. Ale czy zastanawialiśmy się kiedyś nad tym, co powiedziałyby o nas zwierzęta gdyby mogły mówić?

,,To głodni zysku, egoistyczni oprawcy, rządni władzy i wyższości Herodzi.
My jesteśmy biednymi poddanymi, którym Herod zabiera dom, wolność i życie.”

Sto lat temu całą Azję zamieszkiwało około 100,000 dzikich słoni, co już wtedy wskazywało na ogromny spadek ich liczebności, bowiem historia Azji mówi o kilku milionowych populacjach tych zwierząt. Według danych WWF, na całym kontynencie Azjatyckim żyje już tylko od 26,600 do 32,750 słoni na wolności, co świadczy o tym, że przez ostatnie 100 lat ich populacja zmniejszyła się o około 67%-73% i w dalszym ciągu maleje. Obecnie około 9 000 słoni w Azji zostało zniewolonych, a z największej ich liczby słyną Indie. Największą populacją słonia dzikiego, może zaś poszczycić się Sri Lanka. W Bhutanie, Bangladeszu, Nepalu, Sri lance i Indiach żyje 60% Azjatyckiej populacji słonia. A tylko 5% w Chinach, Laosie, Kambodży i Wietnamie. W Tajlandii wiek wstecz, słonie zniewolone i dzikie stanowiły liczbę od 100 000 do 200 000 osobników, dziś występuje tam od 1,200 do 2,500 zwierząt wolnych, żyjących wyłącznie w Parkach Narodowych i 2,800 słoni odebranych naturze. Razem daje nam to ponad 4 000 zwierząt. Łatwo można wyliczyć, że w samej Tajlandii, populacja słonia w ciągu zaledwie stu lat zmniejszyła się prawie o 98%.

Słoń Azjatycki został wpisany na listę gatunków zagrożonych wyginięciem, we wszystkich krajach występowania.

art. Maria Kuczkowicz

*mahout- osoba jeżdżąca na słoniu, wykorzystująca go do pracy, trenująca, hodująca.

Polecam filmy:

Problemy słoni Tajlandzkich: ,,Return to the forest”                                                           Cała  prawda o cyrkach i słoniach zniewolonych: ,, An apology to elephants”

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Tysiące problemów gigantów Azji

  1. i po opowieściach Marii stało się oczywistym, że nigdy więcej nie pójdziemy do cyrku i będziemy o tym mówić głośno, wyżej widać tylko, że to i tak za mało……człowiek żyje w nieświadomości, której następstewm jest brak sprzeciwu a tym samym nieświadome ale jednak przyzwolenie na okrucieństwo…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s