Detronizacja króla gór

Upadający król europejskich gór, lasów nizinnych i borów na wyżynach.

Dostojny i zdecydowany, świadomy i pewien swojej siły – Niedźwiedź brunatny.

Wspomina dziś dawne czasy, kiedy obszary jego panowania rozciągały się daleko poza górskimi szlakami. Rozpamiętuje dni, w których niedźwiedzie stopy wiodły go przez bezkresne puszcze i knieje.

I dzień, w którym to wszystko odebrał mu człowiek.

Wraca do chwili, gdy stoczył pierwszą, nierówną walkę z istotą z bronią w ręku. Prześladowcą i okupantem uderzającym na jego imperium, by w zawiści, żądzy zemsty i posiadania zdetronizować króla.

OPOWIEŚĆ O UPADKU NIEDŹWIEDZIEGO KRÓLESTWA:

Minęło wiele lat, wiosen i dni, w których prawowity władca i mocarz w brunatnym futrze panował nad borami porastającymi rozległe niziny, zielonych jeszcze wtedy europejskich krain. Przywykł on do pierwszego miejsca w kolejce po leśny miód, grzyby, nasiona i owoce, którymi w swojej hojności częstował las. W zimie, w cichej i ustronnej gawrze odnajdywał spokój i wytchnienie na które czekał cały rok.

Człowiek od zawsze chciał zająć jego miejsce. Wyrwać całe bogactwo puszczy z objęć potężnych niedźwiedzich łap. Zlikwidować konkurenta do leśnych skarbów i terenów.

Wojnę zaczął prędko.

Ludzie rozpoczęli ,,najazd” na zielone tereny. Pragnąc budować osady, wsie, a potem miasta, równali z ziemią leśne ostępy, drzewo za drzewem, ar po arze, hektar po hektarze, aż wreszcie lasy znikały w kilometrach kwadratowych. Dziś trudno wyobrazić sobie, że kiedyś miejsca w których stoją miasta, porastały tętniące życiem lasy i królował w nich niedźwiedź.

Wraz z wywożonymi z puszcz drzewami, zabijane były dzikie zwierzęta. Nie oszczędzano też miodu i innych dóbr lasu.

Naturalnych terenów i co za tym idzie zasobów pożywienia dla niedźwiedzi ubywało. Apetyt tych zwierząt zaś wcale nie gasł. Chcąc dobrze przygotować się do srogiej zimy, wyjadały wszystko co zastawały na swojej drodze, poważnie konkurując o pożywienie z ludźmi. Ci zaś obmyślali niecne plany i zasadzki na pozbycie się kudłatych głodomorów.

Gdy z upływem czasu ludzie nauczyli się uprawiać ziemię i hodować zwierzęta, niedźwiedź niezmiennie musiał poszukiwać jedzenia w lesie.

My zaś w swojej chciwości i zachłanności w dalszym ciągu plądrowaliśmy lasy, coraz bardziej uszczuplając jadłospis niedźwiedzi.

Obszary zielone trzebiono bez umiaru. Uniwersalna zasada, którą kierujemy się aż do dziś – ,,wszystko, albo nic”, utrudniała życie wielu istotom.

Podczas, gdy człowiek zagarniał pożywienie dla siebie, niedźwiedź pozostawał głodny. Ostatecznie postanowił zawalczyć o to, co zostało mu zabrane.

Jako, że osady ludzkie znajdowały się w pobliżu lasów, zwierzę bez problemu mogło zakraść się do zagrody z wołem czy owcami. Manewrowanie przednimi łapami nie sprawia tej osobistości problemów, tak więc w mgnieniu oka pochwytał ofiarę i siłą zawlekał ją do lasu.

Z racji tego, że zwierzę najadało się zdobyczą do syta, a wysokoenergetyczny posiłek pomagał mu w odkładaniu tłuszczu na zimę, incydenty powtarzały się.

Niedźwiedź nie gardził również plonami pól uprawnych, na których w złocistym słońcu błyszczały kłosy zbóż. Nie omijał również pasiek.

Stał się dla człowieka groźnym rywalem w walce o pożywienie.

Konkurenta postanowiono całkowicie wyeliminować z natury, tak samo zresztą jak wiele innych drapieżników europejskiej przyrody.

Wnet ze współzawodnictwa, zabijanie niedźwiedzi przeistoczyło się w przyjemność, kolekcjonerstwo, królewską i magnacką rozrywkę umilającą popołudniowe schadzki i gościny, a dla zwykłego plebsu możliwością na udowodnienie cnoty męstwa, siły i odwagi. Rozpoczęło się polowanie na niedźwiedzie – haniebny sport, którym do dziś pozostało.

Początkowo niedźwiadki zabijano podstępem, przy użyciu oszczepów, zwabiając zwierzę ku zapadni (wykopanemu dołowi, pokrytemu leśną roślinnością). Przynętą miała być uśmiercona koza czy bydlę. Gdy nieświadomy zasadzki niedźwiedź wpadł w dół, przebijano go kilkakrotnie ostrzem oszczepu.

Inny sposób na odebranie życia niedźwiedziowi, był jeszcze bardziej niegodziwy od poprzedniego.

Gdy tropiciele zorientowali się w sprawie położenia przygotowywanej przez misia zimowej gawry, oczekiwali na moment, w którym zwierzę zapadnie w sen. Następnie używając oszczepów, zabijali niespodziewające się ataku zwierzę, we śnie.

Zwierzęta, które w porę się przebudziły i zdążyły uciec przed napastnikami, nie kładły się już i nie zapadały powtórnie w sen zimowy. Wygłodniałe, sfrustrowane i poddenerwowane błąkały się po lesie aż do wiosny, rozpaczliwie poszukując pożywienia pod pokładami śniegu. W końcu, w akcie desperacji atakowały pobliskie gospodarstwa, a nawet ludzi. Rozbudzało to w ludzkich sercach jeszcze większą nienawiść i chęć pozbycia się rozjuszonej bestii w ramach zemsty.

Popularne były łowy z nagonką, do których angażowano psy gończe, osaczające zwierzę. Zdezorientowany i broniący się przed podgryzającą go i ujadającą wokół niego sforą psów miś, stawał się łatwym łupem.

W końcu zaczęto polować z bronią palną.

Pomimo upływu czasu, człowiek nie złożył broni przeciwko niedźwiedziom. Przedstawione problemy i konflikty są nadal aktualne, z racji ciągle kurczącej się przestrzeni do życia i niezmiennie wrogiego nastawienia człowieka do niedźwiedzia.

Wszystkie przedstawione sposoby i techniki polowań praktykowane są po dziś dzień (z wyjątkiem oszczepów).

Niedźwiedzie z pewnością nie zasłużyły na taki los. Ginęły masowo i nadal giną.

Pod koniec osiemnastego wieku, nasza niepohamowana zachłanność i niezdrowe zapędy do okazywania wyższości gatunkowej, doprowadziły niedźwiedzie i inne zwierzęta na skraj wyginięcia. Ubywało ich z dnia na dzień. Co chwilę z lasu wywlekano kolejne martwe zwierzę.  Polowano na samce i samice w każdym wieku. Nie oszczędzano nawet najmłodszych niedźwiadków.

Większość niedźwiedzi na nizinach wytępiono w latach trzydziestych dziewiętnastego wieku.

Futro i skóry z obdartych niedźwiedzi zawieszano na ścianach królewskich zamków, kładziono na podłodze pod łóżkiem, by spełniały rolę dywanów. Niektórzy się w nie ubierali. Czasem zwierzęta w całości wypychano, by ozdabiały korytarze posiadłości i świadczyły o męstwie Pana domu. Futro króla puszcz zaczęło wzbudzać nie lada zainteresowanie i popyt. Ludzie chcieli go posiadać. Pysznić się tym, że potężne zwierzę, które jednym uderzeniem łapy mogłoby powalić kilku mężczyzn naraz, może wisieć bezładnie na ścianie i służyć za podnóżek. Chełpić się niepokonaną bestią, dyndającą bezsilnie na ramionach. Rozpoczął się więc handel futrem niedźwiedzia, a zaraz za nim innymi częściami jego ciała – co jeszcze bardziej napędziło niosący mu koniec – mord.

Najgorsze były bezpodstawne wierzenia w uzdrawiające moce niedźwiedziego sadła czy żółci. Mięso z tych zwierząt leczyć miało potencję i wstydliwość. Znachorki sprzedawały niedźwiedzie oczy do zawieszania na szyi, które rzekomo odpędzały strachy i złe duchy.

Jak widać doskonała i ponadczasowa zasada – popyt rodzi podaż, wykorzystywana była już od dawien dawna.

Zaślepionym chęcią posiadania czegoś, można wcisnąć każdą bajkę, każdą niedorzeczną historię. Upychano więc konsumentom miliony talizmanów, maści i mieszadeł. W taki sposób zrodziła się absurdalna medycyna ludowa. Przenoszona z dziada na pradziada, stała się kwestią wiary w nigdy naukowo niepotwierdzone, prozdrowotne cechy niektórych przedmiotów i substancji. Trwa ona aż do dziś. Katastrofalna w swoich skutkach, pochłonęła i nadal pochłania setki niewinnych żywotów, doprowadzając gatunki na skraj wyginięcia.

Jaką tragedią jest zakończenie życia w imię czczych, pogańskich wierzeń, w imię czegoś tak bezsensownego?

Wkrótce łowy i gusła przestały wystarczać. Nie dawały już tak wielkiej satysfakcji jak kiedyś. Stały się nudzącą rutyną, szarą codziennością, którą człowiek zapragnął pokolorować. Obudziła się chęć świeżych doznań, poczucia nowego rodzaju emocji, dłużej trwającej adrenaliny i nietypowej rozrywki.

Ambicje i marzenia o poskromieniu bestii, zaczęły być konsekwentnie realizowane. Ujarzmienie i podporządkowanie sobie króla puszcz, miało przynieść ostateczne zwycięstwo człowiekowi.

Potężny, mocarny i budzący respekt władca zielonego królestwa, stał się nic nieznaczącym, włochatym cieniem, snującym się za postawną i pewną siebie sylwetką niedźwiednika*. Upokorzony i zniesławiony kołysał się w rytm szczękającego łańcucha, umocowanego ogromnym pierścieniem w jego własnym nosie.

Najbardziej poniżające stały się jednak czynności do wykonywania których zmuszał go człowiek.

W głupkowatym stroju, stojąc na dwóch łapach, godzinami zabawiał motłoch, tańcząc w takt figlarnej muzyki.

Występy z niedźwiedziami stały się jedną z największych atrakcji w przydrożnych knajpach, na ulicach miast, jarmarkach oraz targowiskach, dworach i zamkach. Jeszcze dziś ta tradycja obalana jest na Bałkanach.

Zabawy z oczekującymi na nagrodę za wykonanie sztuczki zwierzętami, urozmaicano często ich zabijaniem, przez nagłe ścięcie łba.

Dwory magnackie i królewskie słynęły również z niedźwiedziej straży, tresowanej i ubranej w zbroję.

Ku uciesze ludzi odwiedzających przydrożne knajpy, trzymano w nich niedźwiedzie, które zmuszano do picia alkoholu i upijano piwem z beczek. Do niedawna rozrywka ta była popularna na wschodzie, gdzie powstała kampania mająca na celu walkę przeciw tym poczynaniom, nazwana ,,misiu nie pij więcej”.

Powstawały cyrki. Na arenie obowiązkowo pojawiał się ubrany w kompromitującą sukienkę, bądź kolorowe galoty niedźwiedź. Jazda na rowerze, taniec na dwóch łapach, podskoki, bieganie na łapach przednich, fikołki, kręcenie i podrzucanie przedmiotami, kłanianie się, chodzenie po linie, balansowanie na piłce – to tylko nieliczne czynności, które batem wymuszał na nim człowiek. Do dziś wiele się nie zmieniło.

W słynnej Niedźwiedziej Akademii w Smorogonie (Białoruś) wytresowano tysiące młodych, wyłapywanych z lasów niedźwiedzi. I choć miejsce to pozostało historycznym, techniki cygańskiej tresury w niepamięć nie poszły. Są najbardziej skuteczne, a właściwie to są jedynymi skutecznymi metodami szkolenia tych zwierząt. Dzisiejsze cyrkowe niedźwiedzie ujarzmiane są w ten sam, zamierzchły sposób. Baty, rozżarzone pręty i węgle, przebite nosy, wyrywane zęby i pazury.

Do tresury pozyskiwano zwierzęta zgodnie z dzisiejszym kanonem. Najłatwiej uczy się posłuszeństwa osobniki najmłodsze. Po zabiciu niedźwiedzicy – matki, kilkumiesięczne niedźwiedziątka wykradano z gawry. Bardziej wyrośnięte młode wyciągano z lasu siłą. Wśród rozpaczliwego zawodzenia i niedźwiedzich lamentów, słychać było tylko rozdzieraną pazurami ziemię i korę drzew, których w przerażeniu chciały się złapać, do których chciały przylgnąć, byleby nie dać się wywlec.

Rarytasem były niedźwiedzie walki. Na przywiązanego do drzewa misia, napuszczano sforę agresywnych psów. Pozbawione zębów zwierzę nie miało szans na to by się bronić. W celu osłabienia ,,bestii” i odebrania jej szansy na wygraną, głodzono ją przez wiele dni. Wygrać miał obstawiany pies.

Do dziś walki niedźwiedzi z psami są nieocenioną atrakcją na wschodzie Europy. Ludzie kibicują swoim faworytom. NIE SĄ nimi zwykle niedźwiedzie.

Trudno to nazwać sprawiedliwą i wyrównaną bitwą. To raczej ustawione zawody, w których imię zwycięzcy znane jest wszystkim od początku. Niewiadomą jest tylko sposób w jaki z góry przegrany niedźwiedź zostanie znokautowany.

Przeciwnikiem niedźwiedzia bardzo często stawał się rozjuszony byk. Tutaj walka była bardziej emocjonująca, gdyż stanowiła większą niewiadomą od poprzedniej. O ile przed wyrosłym bydlęciem nie postawiono niedźwiedziątka, albo przed kilkumetrowym kudłaczem cielęcia. Sytuacja mogła się potoczyć w dwojaki sposób. Albo niedźwiedź rozpruwał buhaja, albo buhaj niedźwiedzia. Tak czy siak, rządni krwi widzowie zwykle dostawali to po co przyszli.

Z dawnych czasów zaczerpnięto również pomysł walk organizowanych między samymi niedźwiedziami. Dwa sfrustrowane samce w pojedynku na zębiska i łapy. Takiego spektaklu nie można przegapić. Koniecznie trzeba obstawić!

W naturze słabszy samiec wycofałby się i przeżył. W ciasnej klatce, ograniczającej ciała rywali metalowymi prętami, pozostaje tylko jedno wyjście – walczyć na śmierć i życie.

Walcząc o przetrwanie, szukając ostoi i spokoju, ostatnie dzikie niedźwiedzie zaczęły przemieszczać się w góry. Wygnańcom towarzyszyła nadzieja, że dla usatysfakcjonowanego triumfem człowieka, trudne do zdobycia i ubogie w pożywienie wzniesione tereny, nie staną się wystarczająco atrakcyjne, by o nie konkurować. Surowy klimat i jałowa ziemia, zniechęcą ludzi do tropienia i polowań.

Niestety, górskie ukojenie nie trwało długo. Niedźwiedzie szybko przekonały się, że ta cała wieloletnia pogoń i szarpanina nie jest już walką o terytorium, ale o łup, którym stały się one same.

Rozpoczęło się ostateczne starcie. Niedźwiedzie dalej ginęły i dalej były tresowane.

Pysznego człowieka nie satysfakcjonował fakt, że potężny władca puszcz i kniei ustąpił mu miejsca, oddalił się w ciszy i poddał. Człowiek postawił sobie jasny cel – wytrzebić do końca.

To co historią być powinno, niestety się nią nie stało. W zależności od kraju swojego występowania, niedźwiedzie brunatne również dziś, stawiają czoła problemom identycznym do tych z zamierzchłych czasów (które zostały przedstawione powyżej).

NIEDŹWIEDŹ DZIŚ:

Niedźwiedź brunatny zamieszkiwał kiedyś CAŁĄ EUROPĘ (prócz Irlandii i Islandii). Obecny był na całej powierzchni europejskich krajów. W wyniku eksterminacji całkowicie zniknął z terenów Litwy, Węgier, Mołdawii, Danii, Niemiec, Szwajcarii, Belgii, Holandii, Luksemburga, Wielkiej Brytanii i Portugalii.

W krajach europejskich w których jeszcze pozostał, pomimo iż zasięg terytorialny tych zwierząt zmniejszył się prawie 90 razy w porównaniu z zasięgiem historycznym, jego status określa się jako najmniejszej troski. OGÓLNA liczebność w Europie jest stabilna. STATUS TEN NIE STANOWI JEDNAK ODZWIERCIEDLENIA SYTUACJI TEGO GATUNKU W POSZCZEGÓLNYCH KRAJACH.

Historyczny i obecny zasięg gatunku był/jest  związany z obecnością dużych kompleksów leśnych i przedstawia się następująco:

Kolor jasnoszary – Dawny zasięg niedźwiedzia brunatnego w Europie

Kolor ciemnoszary – Obecny zasięg niedźwiedzia brunatnego w Europie.

Mapa idealnie obrazuje wpływ człowieka na wymieranie dzikiej przyrody. Jest to przerażające.

Niedźwiedzie w Polsce:

Niedźwiedź brunatny w Polsce był bardzo prześladowany. Pod koniec 19 wieku żyło tutaj dosłownie kilka osobników. I choć gatunek udało się przywrócić polskiej naturze, jego przyszłość nadal pozostaje niepewna.

Obecnie w  Ojczyźnie żyje około 200 osobników. Królują one na terenie Tatr, Beskidu i Bieszczad – gdzie populacja jest najliczniejsza. Ich liczba stopniowo wzrasta. Jednak zbyt wiele zagrożeń i przeszkód warunkowanych działalnością człowieka, negatywnie wpływa na jej odtwarzanie. Niedźwiedź brunatny w Polsce otrzymał status ,,BLISKI ZAGROŻENIA” i jest gatunkiem ściśle chronionym prawem.

Wszędobylscy ludzie

Niedźwiedź do życia potrzebuje przestrzeni i spokoju. Jeśli w pobliżu jego gawry, żerowisk, miejsc do wypoczynku pojawia się człowiek, zwierzę zaczyna odczuwać dyskomfort i traci poczucie bezpieczeństwa. Zwykle opuszcza takie tereny. Niepokojone obecnością ludzi niedźwiedzie, zmuszane są do dalszych wędrówek. Tracą coraz więcej miejsc, w których mogłyby wieść swój niedźwiedzi żywot. Jeśli nie mają dokąd pójść popadają z człowiekiem w konflikt.

1) Kurczenie się naturalnych siedlisk i ich fragmentacja

W parze z człowiekiem do lasu niemal zawsze kroczy piła motorowa i wjeżdża sprzęt ciężki. Uszczuplanie zasobów leśnych jest zawsze równoznaczne ze zmniejszaniem się powierzchni do życia dla zwierząt. Niedźwiedź jako największy drapieżnik lądowy Europy potrzebuje jej bardzo dużo, a co najważniejsze potrzebuje ciągłości lasu do przemieszczania się i poszukiwania pożywienia.

Dlatego nasze niedźwiedzie bardzo często migrują poza granice kraju. Ciągłość powierzchni leśnej pozostawionej na skrajach południowo – wschodniej Polski jest dla nich zbyt mała. Poza krajem jak wiemy, mogą zaś zostać ustrzelone.

Niewielkie fragmenty lasów poprzecinane polanami, polami uprawnymi, wsiami, miastami, drogami, kompletnie nie nadają się do życia dla niedźwiedzi. Musiały one opuścić nizinną część Polski, która z zielonej puszczy przeobraziła się w zieloną pustynię.

Zdjęcie satelitarne Polski. Doskonale obrazuje brak ciągłości lasów (ciemnozielony kolor), oraz niewielką ich powierzchnię.

Warunkiem niezbędnym do życia w lesie dla tego gatunku, jest istnienie różnorodności w roślinności oraz ukształtowaniu terenu. Niedźwiedź jest zwierzęciem wszystkożernym, do odłożenia tłuszczu na zimę musi jeść dużo, a jego dieta ma być urozmaicona. Rozpoczynając od owoców, przez miód, mrówki na ziołach i korzonkach kończąc. Gawra niedźwiedzia zaś musi być dobrze zlokalizowana. Najlepiej w cichym, nieuczęszczanym miejscu. W norach, szczelinach skalnych czy pod wykrotami drzew. Dlatego tak ważne jest, by nie ingerować w życie lasów zamieszkiwanych przez niedźwiedzie. Usuwanie przewróconych drzew, wyrównywanie terenów, obsadzanie ich jednym gatunkiem roślin po wcześniejszym wykarczowaniu starodrzewia, niszczenie runa leśnego podczas wywożenia drzew z lasu, likwidowanie starych sadów – dyskwalifikuje miejsce jako potencjalny dom dla misia. Poza tym zamęt jaki wprowadzają ze sobą leśne roboty, skutecznie odstrasza i płoszy wszelkie żyjące gatunki, na czele z niedźwiedziem.

Tak prowadzona gospodarka leśna, zaburza trwanie spokoju oraz bioróżnorodności w lesie i nie sprzyja ochronie Niedźwiedzia brunatnego w Polsce.

2) Rozbudowa dróg przecinających lasy, obiektów użytku publicznego oraz obiektów turystycznych, urbanizacja terenów występowania niedźwiedzia

Tam gdzie niknie las, tam w mgnieniu oka pojawiają się ludzkie dzieła.

Na drogach szybkiego ruchu, przecinających lasy zamieszkiwane przez niedźwiedzie dochodzi do wypadków komunikacyjnych, w których ofiarą śmiertelną staje się zwierzę podczas migracji. Wiadomo – w walce o przyszłość ginącego gatunku, każdy osobnik jest na wagę złota.

Szum przejeżdżających aut oraz światła uliczne odstraszają zwierzęta. W promieniu przynajmniej kilometra od drogi nie zamieszka żaden niedźwiedź. Znów zmniejsza się powierzchnia leśna i tak już niewielka, która potencjalnie mogłaby zostać wykorzystana do życia przez to zwierzę.

Niedźwiedź został potrącony w okolicy byłego przejścia dla zwierząt. Więcej na ten temat, tutaj. 

Proces powstawania, a potem funkcjonowanie hoteli, pensjonatów, wyciągów narciarskich, kolejek krzesełkowych, linowych itp. zakłóca spokój zwierząt i odstrasza je. Inwestycje te przecinają istotne ,,niedźwiedzie szlaki” utrudniając misiom migrację oraz stwarzają podłoże do powstania poważnych konfliktów na poziomie człowiek – niedźwiedź. Przykładem takich chybionych pomysłów jest budowanie i wprowadzanie w życie tego typu obiektów chociażby w Parkach Narodowych np. w Tatrzańskim Parku Narodowym (Kolejka linowa na Kasprowy Wierch).

Rozbudowywanie wsi i miasteczek w pobliżu terenów zamieszkałych przez niedźwiedzie, odbiera zwierzętom spokój, miejsce do życia i żerowania oraz rodzi konflikty z powodu odmiennych interesów obu stron. Niedźwiedzie poszukując pożywienia często plądrują pasieki, pola uprawne, zdaża się, że wykradają pasące się na polanach owce. Przeszukując śmieci i odpadki kuchenne w pobliżu domostw, potrafią wyrządzić wiele szkód gospodarzom. W wyniku częstych spotkań z człowiekiem, może dochodzić do ataków ze strony zwierząt.

Rozwój infrastruktury i wszelkie procesy urbanizacyjne prowadzą do fragmentacji powierzchni zielonych i leśnych, a przez to do izolacji i podziału populacji niedźwiedzi. Nie mogą się już one ze sobą spotykać i krzyżować. Wpływa to bardzo negatywnie na pulę genetyczną całego gatunku, bowiem wprowadzanie nowych, świeżych genów warunkuje powstawanie zdrowych i silnych osobników, które są kluczem do jego przetrwania.

Obecność ludzi wiąże się z wieloma zachowaniami, które wywołują frustrację, niepokój, bądź nienaturalne zachowania niedźwiedzi:

Nieznajomość i nieprzestrzeganie przez ludzi zasad panujących w lasach i górach to nie lada problem. Staje się on poważniejszy zwłaszcza wtedy, gdy dotyczy terenów zamieszkałych przez misie, które nie podlegają ochronie ścisłej. Człowiek ma trudność z przestrzeganiem reguł ustanowionych w Parkach Narodowych. Zatem tereny nieobjęte ochroną prawną, nie wzbudzają chęci poczuwania się do obowiązku przestrzegania jakichkolwiek zasad.

Górskie szlaki turystyczne oraz leśne ścieżki pękają w szwach, wypełniają je turyści ignoranci, a niedźwiedzie na tym cierpią.

3) Śmiecenie – ŚMIECI I POZOSTAWIANA ŻYWNOŚĆ ZABIJAJĄ NIEDŹWIEDZIE. Nie tylko dlatego, że misie je zjadają. Przede wszystkim dlatego, że kojarzą je z ludźmi.

Sztandarowa zasada NIE ŚMIEĆ, nie została wprowadzona w życie jedynie ze względów estetycznych. Niedźwiedź instynktownie trzyma się z dala od ludzi. Jednak dla jedzenia zrobi wszystko. Wdrapie się na drzewo, zanurkuje, rozgrzebie mrowisko, bez względu na konsekwencje. Taki już jest, wiecznie głodny. Nie będzie polował i marnował cennej energii jeśli jedzenie jest pod nosem i w zasięgu jego łap. Zje wszystko co się do jedzenia nadaje i niczego nie zmarnuje.

To czego zapragnie stara się odebrać sposobem, bądź siłą jeśli sposób zawiedzie. Łatwo więc wywnioskować co mogłoby się stać, gdyby NA ŚCIEŻKACH LEŚNYCH czy GÓRSKICH SZLAKACH stanęły KOSZE NA ŚMIECI.

Błyskawicznie przybyłyby tam niedźwiedzie z całej okolicy i zdemontowały je w mgnieniu oka.

Zastanówmy się teraz, co mogłoby się wydarzyć, gdyby w takim miejscu przypadkowo pojawił się człowiek?

By niedźwiedź wyczuł resztki pożywienia i pachnące nim opakowania oraz papierki po produktach spożywczych, nie muszą one być składowane w ogromnej ilości, w koszu na śmieci.

Niedźwiedzie mają kapitalny węch, do tego są bardzo inteligentne. Połączenie zapachu znalezionego pożywienia czy śmieci z zapachem ludzkiej ręki, która odpadki na ścieżce pozostawiła, nie stanowi dla niedźwiedzia żadnego problemu. Szybko pojmuje to, kto rozrzuca po lesie jedzenie. Najprościej rzecz ujmując, gdy zostawiamy resztki żywności i śmieci w lesie czy w górach, niedźwiedź zaczyna kojarzyć swoje posiłki z obecnością człowieka.

Podąża więc jego tropem, podchodzi pod schroniska, domy lub zaczepia turystów na szlakach.

Zdjęcie opublikowano dzięki uprzejmości Pana Roba Ennalsa – tekst świetnie pokazuje nieświadomość społeczeństwa (jak i wtedy samego autora), odnośnie zagrożeń jakie niesie dla niedźwiedzi przyzwolenie na ich żywienie się śmieciami.

Zapoczątkowany przez nieodpowiedzialnego i niechlujnego człowieka proces habituacji niedźwiedzi, (utrata strachu przed człowiekiem, przyzwyczajanie się do jego obecności, kojarzenie żywności z człowiekiem) jest o tyle niebezpieczny, że stanowi zagrożenie dla obu stron. Niedźwiedź tracący naturalny instynkt strachu przed człowiekiem, wiedziony chęcią zdobycia pożywienia staje się potencjalnym zagrożeniem. Mimo tego, że jego intencją nie jest zabicie (człowiek nie widnieje na liście jako naturalny posiłek), lecz odebranie bądź wymuszenie oddania posiłku niesionego przez nas w ręce lub plecaku, zwierzę może zrobić wtedy krzywdę. Takie misie zostają albo odstrzelone, albo zamknięte w niewoli.

Pamiętam jak kiedyś na ścieżce w Tatrach spotkałam pewną Panią, która zamiast oburzać się ilością mijanych przez nas śmieci, zarzucała władzom Parku brak koszy na śmieci właśnie. Bo gdyby były, to przecież ludzie nie wyrzucaliby pod nogi…

Idealny obraz turysty – ignoranta. Leniwego, upośledzonego fizycznie, a zarazem mentalnie społeczeństwa, niezdolnego do najmniejszego wysiłku i trudu. Zniesienie pustych butelek, opakowań i papierków, to przecież wyzwanie na miarę olimpijczyka. Łatwiej wynieść pełne.

Mając na myśli ŚMIECI nie piszę jedynie o ,,części wierzchniej” naszego posiłku (opakowaniach, kartonikach, papierkach, butelkach), które pachną pozostałością żywności. Równie znaczące są resztki w postaci obierków, ogryzków czy kawałków, które upadły na ziemię. ZANIM SIĘ ROZŁOŻĄ pięć razy odnajdzie je niedźwiedź lub inne dzikie zwierzę. Stanowi to podłoże do rozpoczęcia niebezpiecznego dla nich, procesu habituacji.

Czasami, pozostawiane przez ludzi przedmioty mogą utkwić nawet na głowie zwierzęcia. Głodują one potem tygodniami i przeżywają traumę, nie mogąc pozbyć się niechcianego towarzysza, który utkwił zbyt mocno. Zaklinowane na szyi opony, garnki, słoiki, beczki mogą być przyczyną śmierci przez uduszenie, bądź zagłodzenie. Nikt nie chciałby tak umierać…

Historia misia z podlinkowanego filmu zakończyła się szczęśliwie, niestety nie zawsze tak jest.

Misie nęcone zapachem pokarmu potrafią zjadać pachnące nimi papierki czy opakowania, czego konsekwencją może być niedrożność przewodu pokarmowego, prowadząca do zgonu zwierzęcia. Niedźwiedzie, które zbliżają się zaś do ludzi, czekają jedynie dwa możliwe scenariusze: Odłowienie i zamknięcie w niewoli lub odstrzał.

Mówiąc wprost – osoby które nie zabierają ze sobą w plecaku niedokończonej żywności oraz śmieci wyprodukowanych w wyniku jej spożycia, podpisują na niedźwiedzie WYROK ŚMIERCI. Wcześniej czy później, sponsorują kulkę w głowę lub powolną śmierć w rozpaczy po utraconej wolności.

To samo dotyczy osób, które nie reagują na incydenty wyjadania żywności przez niedźwiedzie z koszy na śmieci w miastach, czy wioskach. Takie sytuacje powinny być jak najszybciej rozwiązane, poprzez zabezpieczenie bądź zamianę takich koszy na kontenery anty- niedźwiedziowe. Śmieci nie powinny walać się obok koszy, po ulicach miast i ogrodach.

By nie być gołosłowną, przedstawię kilka historii niedźwiedzi, które zakończyły się w opisany powyżej sposób.

O TYM, że śmieci zabijają niedźwiedzie przekonała się słowacka niedźwiedzica Ingrid. Przyprowadzała swoje dzieci do centrum słowackiego miasteczka, by najeść się z koszy na śmieci i rozrzuconych przez ludzi resztek pożywienia. Ilekroć wywożono ją do lasu, wracała. Przyzwyczaiła się do tego, że w pobliżu ludzi można napełnić nie tylko swój brzuch, ale i brzuszki dzieci. Odbierana jako potencjalne zagrożenie (mimo, że nigdy nikogo nie zaatakowała) została odstrzelona. Link do artykułu opisującego zdarzenie znajduje się poniżej.

Innym tragicznym przykładem jest Polska niedźwiedzica Magda, która swoje dzieci karmiła w koszach na śmieci pod Morskim Okiem, a nawet w schroniskowej kuchni! Znajdując resztki pożywienia najpierw na szlakach turystycznych, potem w pobliżu ludzi którzy ją dokarmiali, szybko wyspecjalizowała się w wykradaniu żywności i nauczyła, że tam gdzie ludzie, tam naje się do syta. Traktowana jako potencjalne zagrożenie, razem z dziećmi została odłowiona i zamknięta we Wrocławskim Ogrodzie Zoologicznym. Stres i rozpacz z powodu sytuacji w jakiej się znalazła, spowodowały, że jej niedźwiedzie serce zatrzymało się.

Nie ma nic gorszego dla zdrowego, dzikiego zwierzęcia od utraty wolności. Z tęsknoty ku niej, potrafi ono umrzeć.

Przejmujący artykuł, opisujący tamten tragiczny dzień możecie przeczytać tutaj. WARTO!

W miejscach występowania niedźwiedzi, czasami stawiane są kosze – antyniedźwiedziowe. Mają one chronić zwierzęta przed śmiercionośnym procesem habituacji i zmusić je do poddania pomysłu stołowania się w nich. Jednak zdarza się, że i te przyciągają misie. Wśród nich trafiają się specjaliści od ich demontażu.

O tym, że w wyniku pozostawiania w lesie niedopałków papierosów, szkła, (nie wspomnę o celowym wypalaniu pól uprawnych), może wybuchnąć pożar zagrażający życiu stworzeń – w dzisiejszych czasach powinno się już właściwie nie wspominać. Niestety, wielu osobom ciągle brakuje zwykłej wyobraźni, rozsądku i odpowiedzialności…

Na terenach, na których żyją niedźwiedzie, naszym obowiązkiem jako gości jest sprzątanie po sobie i wracanie z tym wszystkim co napchaliśmy w plecaki do naszych domów. Nieważne czy to skórka z pomidora, od banana, karton po soku, czy papier po drożdżówce. ZASADA TA OBOWIĄZUJE ZWŁASZCZA WTEDY, GDY KOSZY NA ŚMIECI NIE MA.

4) Celowe dokarmianie Niedźwiedzi. Oczywiście zabronione.

W Kondratowej Dolinie pojawił się kiedyś mały niedźwiadek, któremu nadano imię Kuba.

Zauroczeni i nadgorliwi turyści odbierając jego obecność jako wołanie o pomoc, zaczęli go dokarmiać z okien schroniska. Zostawiali mu kanapki na szlakach. Nie wiedzieli wtedy jeszcze, jakie przyniesie to ze sobą konsekwencje. Myśleli, że ratują niedźwiedzia. Tymczasem pierwszym zrzuconym kawałkiem chleba – skazali go na śmierć.

Miś rósł, a z bezbronnego maleństwa powstał duży i silny niedźwiedź. Był coraz bardziej zuchwały, a do tego całkowicie zależny od ludzi. Nie potrafił samodzielnie zdobywać pożywienia. Wymuszał posiłki w coraz to bardziej nachalny sposób.

Przyszedł więc czas, gdy ludzie zaczęli bać się Kuby. Tego samego misia nad którym niegdyś się litowali. Teraz nie było już współczucia.

Nikt nie rozumiał tego, że właśnie w tym momencie żal powinien ogarnąć ich serca, ponieważ dla tego niedźwiedzia nie było już ratunku.

Kuba spotkał się z odrzuceniem. Nie rozumiał tego. Karmili i już nie karmią, dlaczego? Jak mam się teraz najeść? Zaczął się frustrować. Aż w końcu jego frustracja sięgnęła zenitu.

Wystrzeliła kula…

Tak zakończył żywot maleńki niegdyś niedźwiedź Kuba.

Być może został osierocony. Prawdopodobnie był głodny i wyczerpany.

Ale czy nie miałby większej szansy na przetrwanie, gdyby wtedy nie dostał pierwszego kawała chleba? Gdyby odszedł i nie wrócił? Byłby przecież skazany na naukę samodzielności i mógł samodzielność osiągnąć. Ona zaś zagwarantowałaby mu bezpieczeństwo i niezależność, będącą warunkiem przetrwania każdego dzikiego zwierzęcia. Miał realną szansę na przeżycie.

Tymczasem ludzie spisali go na straty. Nauczyli Kubę, że pożywienie może spadać z nieba. Zapomnieli jednak dodać, że to nie prawda, że w naszym świecie nic nie spada z nieba…

Oswoili, porzucili, zabili i nie poczuli się do odpowiedzialności.

O czym mówi ta historia?

O tym, że prawdziwa miłość do niedźwiedzi nie ujawnia się w ich dokarmianiu.

Niedźwiedziowi nie wolno spoufalać się z człowiekiem, a człowiekowi z niedźwiedziem.

Dlatego nie zostawia się dla niego kanapek na szlakach, ani też nie zrzuca ich z okien schroniska.

5) Zakłócanie spokoju w lasach zamieszkiwanych przez niedźwiedzie:

Uprawianie sportów w lasach takich jak: biegi, kolarstwo, rajdy motorami crossowymi i quadami, zapuszczanie się głęboko w las: zbieranie grzybów, jagód. Wszystkie te czynności stresują niedźwiedzie. Prócz niepokojenia zwierząt w ich nielicznych już w naszym kraju ostojach, tego typu aktywności mogą wymuszać na zwierzętach zachowania agresywne. Robią to w celu samoobrony, bądź obrony młodych. Osobniki które dopuściły się ataku podlegają zwykle odstrzałowi lub odłowowi.

a) Uszczuplanie zasobów pokarmowych niedźwiedzi – zbieractwo:

Zbieranie borówek, grzybów i innych darów runa leśnego zmniejsza dostępność naturalnego pożywienia dla niedźwiedzi, które w okresie jesiennym szczególnie intensywnie żerują. Aby przeżyć zimę muszą zgromadzić odpowiednią ilość tłuszczu. Bezpośrednio przed ułożeniem się do snu zimowego, największy procent ich diety stanowią właśnie owoce lasu. Niedźwiedź, który nie spożyje odpowiedniej ilości pokarmu na jesieni, może nie przeżyć zimy. Czasem w celu zdobycia pożywienia zapuszcza się zbyt blisko ludzkich siedzib. Tam zwykle czeka na niego śmierć. Dodatkowo zbieracze leśnych skarbów, na terenach występowania niedźwiedzia narażają się na bliskie spotkania z drapieżnikiem, który poszukuje tych samych smakołyków.

Na terenach objętych ochroną całkowitą, z tych powodów istnieje zakaz zbierania wszelkiej roślinności. Ma ona służyć gatunkom tam chronionym. Nie wszystkie jednak ostępy leśne podlegają protekcji.

b) Zakłócenie spokoju zimą, niepokojenie niedźwiedzi w gawrach

Sen zimowy niedźwiedzia jest czymś zupełnie innym niż hibernacja jeża czy susła, która u tych ostatnich jest stanem odrętwienia. Miś po prostu zapada w głęboki sen. Ze stanu odrętwienia jest w stanie wybudzić jedynie wzrost temperatury. Z głębokiego snu zaś, każdy obco – brzmiący dźwięk czy hałas. Leśne roboty (piły motorowe, traktory), zbieracze poroży jeleni, polowania i nagonki, obecność psów, turystyka i narciarstwo uprawiane w lesie, skutery śnieżne, sporty zimowe, celowe lub przypadkowe spacery wokół niedźwiedzich gawr: z psami, przechadzki umilane głośnym śmiechem bądź rozmowami – są w stanie wyrwać misia ze snu. NIE WSPOMINAJĄC JUŻ O FAJERWERKACH I PETARDACH odpalanych w lasach, na terenach zamieszkiwanych przez niedźwiedzie lub w ich pobliżu. Sylwestrowa noc to prawdziwe przekleństwo niedźwiedzi brunatnych i innych dzikich zwierząt.

Las powinien być ostoją dzikiej przyrody. Nie powinniśmy traktować go jako miejsce rozrywki czy łamania zasad. Domowe zwierzęta plątające się po lesie bez kotroli stanowią poważne zagrożenie dla gatunków chronionych. Płoszą je samą swoją obecnością, ranią i zabijają polując na nie. Hałas emitowany przez różnego rodzaju sprzęt i maszyny wywołuje w lesie prawdziwą panikę, która może dla zwierząt skończyć się tragicznie. Poczynając od wypadków komunikacyjnych na nagłych zgonachw wyniku stresu kończąc.

Niepokojenie NIEDŹWIEDZI zimą skutkuje ich wybudzaniem się. Czując się zagrożone opuszczają one wybraną przez siebie gawrę, do której często już nie powracają. Sytuacje takie mogą nieść ze sobą bardzo tragiczne skutki, zwłaszcza jeżeli spłoszona zostanie niedźwiedzica matka.

Zima jest okresem nie tylko niedźwiedziego spoczynku, ale i czasem narodzin młodych. Pozostawione w gawrze na mrozie i bez opieki giną. W norze niedźwiedzica nie zaryzykuje obroną maluchów, ponieważ jest świadoma swojej bezbronności. Gdy w pobliżu gawry pojawia się człowiek, miejsce które do tej pory było azylem niedźwiedziej rodziny, staje się pułapką bez wyjścia. Niedźwiedzica woli pozostawić młode, uciec i dać sobie szansę na wydanie na świat oraz odchowanie kolejnego miotu za rok.

Gdybyśmy spotkali tę samą samicę kilka miesięcy później, spacerującą z młodymi wśród drzew, w ich obronie byłaby skłonna zrobić wszystko.

Skąd taki schemat zachowania tych zwierząt zimą?

Niedźwiedzi ród nie zapomniał nigdy swojej krwawej historii. Śnieg nasiąknięty krwią pobratymców nigdy dla nich nie stopniał. Podstępne polowania na niedźwiedzie w gawrach, praktykowane były na całym świecie. W niektórych krajach niestety aż po dziś dzień. Śpiące, niczego nieświadome w sypialniach misie, napadano i dźgano oszczepami do ostatniego uderzenia serca. Gawra okazywała się zbyt mała, aby niedźwiedź mógł wykorzystać swoją fizyczną przewagę i zwyciężyć w walce o życie. Stawała się pułapką.

Po dziś dzień, instynktownie pamięć zdarzeń z tamtych lat, jakby przekazywana z pokolenia na pokolenie generuje te same zachowania zwierząt – z gawry ratuje jedynie ucieczka.

Co roku jakiś procent młodych niedźwiedzi zamarza w pozostawionych przez spłoszone matki legowiskach. Czasem niedźwiedzice rozpaczliwie próbują przenosić swoje młode w inne miejsca, by zapewnić swojej rodzinie spokój aż do nadejścia wiosny. Niestety, podczas tych wędrówek młode również zamarzają.

W Polsce taki przypadek odnotowany został w Bieszczadach:

Dorosłe, wybudzone niedźwiedzie tracą wiele energii na odnalezienie kolejnego, bezpiecznego schronu. Niektórym nie udaje się już zapaść w sen zimowy po raz drugi. Głodne, sfrustrowane i złe szukają pożywienia. W środku zimy graniczy to jednak z cudem. Zdeterminowane sytuacją w jakiej się znalazły, podejmują najbardziej ryzykowne decyzje. Podchodzą pod ludzkie osiedla i zagrody, by w desperacji, niezależnie od konsekwencji zaspokoić swój głód. Podbierają więc gospodarzom owce, bydło, czy drób, włamują się do pomieszczeń, plądrują spichlerze, pasieki, pola uprawne, wysypiska śmieci.

Historia wielu wybudzonych zimą niedźwiedzi skończyła się dla nich tragicznie.

d) Polowania w lasach zamieszkiwanych przez niedźwiedzie.

Nic tak nie przeraża niedźwiedzia jak wystrzały z broni palnej i szczekające psy myśliwskie. Miś ucieka co sił w nogach, nawet za cenę pozostawienia w gawrze młodych.

Odnotowano przypadki, w których niedźwiedzie zostały rzekomo przypadkowo postrzelone podczas polowania. Takie zwierzęta nie odzyskują już zwykle całkowitej sprawności fizycznej, ajeśli obrażenia okażą się być poważniejsze mogą nawet umrzeć.

c) Fajerwerki i petardy odpalane w lasach, Parkach Narodowych lub w ich pobliżu są szczytem nieodpowiedzialności i ignorancji. Zawsze wiążą się z ogromnym prawdopodobieństwem wybudzenia niedźwiedzi ze snu zimowego. Tego rodzaju wybuchy kojarzą się zwierzętom z wystrzałami z broni palnej i traktują je jako śmiertelne niebezpieczeństwo. Uciekają z gawr. Nie mogąc ponownie zapaść w sen zimowy, poszukują pożywienia w pobliżu ludzi i popadają z nimi w konflikty. Mniej odważne cierpią głód i z wycieńczenia zaczynają chorować. Niektóre nie dotrwają do wiosny. Pozostawione przez matki w gawrach młode zamarzają.

Zastanówmy się, czy pięć sekund pirotechnicznego kiczu jest warte życia tych wspaniałych stworzeń.

I nie tylko w sylwestra…

9) Nieumiejętność zachowania się w obecności niedźwiedzia, nieprzestrzeganie zasad.

Niedźwiedź nie jest mordercą. Nie czai się w pobliskich zaroślach aby nas pożreć i NIE NALEŻY tak o nim myśleć. Jednocześnie nie jest pluszowym misiem, którego można sobie oswoić.

Kiedy już będziemy tego świadomi, połowa sukcesu za nami.

Osobiście na koncie mam spotkanie z niedźwiedzicą prowadzącą trójkę młodych, z młodym samcem pasącym się na polu z owsem, dwójką dorosłych niedźwiedzi pałaszującą borówki w kosodrzewinie. Ani jeden nie próbował mnie zaatakować.

Spotkanie z niedźwiedzicą i jej młodymi.

Ataki na ludzi (szczególnie w Europie) należą do rzadkości i zdarzają się wyłącznie wtedy, gdy naruszane jest poczucie bezpieczeństwa niedźwiedzia, bądź gdy niedźwiedź jest ,,ofiarą dokarmiania”. Jeśli już do takiej sytuacji dojdzie, marny los spotyka nie tylko człowieka, ale i atakującego misia, który zwykle zostaje odstrzelony.

Dlatego w ochronie niedźwiedzi brunatnych tak ważne jest odpowiedzialne i świadome wędrowanie po lasach. Takim zaś stanie się dopiero po uprzednim zaznajomieniu z podstawowymi ZASADAMI, jakie obowiązują nas przy spotkaniu z tym zwierzęciem.

Połowa turystów zapytana o to jak powinno wyglądać nasze zachowanie w obecności niedźwiedzia, nie odpowie prawidłowo. Podczas gdy wszyscy powinni to wiedzieć.

Na szlakach turystycznych w miejscach występowania niedźwiedzi brunatnych, aż roi się od znaków informacyjnych dotyczących zasad postępowania w trakcie zwiedzania. ZACZNIJMY JE CZYTAĆ! Być może kiedyś to my spotkamy niedźwiedzia i będziemy żałować, że tego nie zrobiliśmy!

Prawdziwym niedźwiedzim utrapieniem staje się to, że ludzie nie respektują zasad i nie przestrzegają zakazów panujących w tych miejscach.

Śmieceniem i pozostawianiem resztek żywności, zachęcamy misia do odwiedzin. Nie wspominając o celowym dokarmianiu zwierząt.

Chodząc po szlakach nocą czy wędrując poza szlakami, sami prosimy się o spotkanie z kudłaczem. Są i tacy, co do niedźwiedzi celowo podchodzą żeby zrobić im zdjęcia. Ci pazury w plecach mają zagwarantowane.

Niedźwiedź nie lubi towarzystwa człowieka i zwykle sam odchodzi. Wystarczy, by podczas wędrówek rozmawiać z drugą osobą, bądź jeśli jesteśmy sami podśpiewywać sobie. Zwierzę wtedy zostaje poinformowane o naszej obecności, nie zostanie zaskoczone i ma czas na to żeby odejść.

Czasami jednak zdarza się, że całkiem przypadkiem i nie z naszej winy, znajdziemy się razem z brunatnym w tym samym miejscu i w tym samym czasie.

Istnieją wtedy DWIE podstawowe zasady: do niedźwiedzia nie należy podchodzić, ani przed nim uciekać.

Ważne też, by niedźwiedzia nie zaskoczyć. Miś nie może się poczuć zagrożony. Odległość w której teoretycznie powinien czuć się bezpiecznie, to minimalnie 200 metrów. Jeśli z takiej odległości damy niedźwiedziowi o sobie znać – odezwiemy się spokojnym, ale stanowczym głosem, zwierzę nie powinno zaatakować. Samo zdecyduje czy odejść, czy kontynuować swoje sprawy.

Największym błędem jaki możemy zrobić, gdy niedźwiedź znajduje się kilka kroków przed nami to: spanikować. Wszelki gwałtowny ruch i wypływająca z naszej strony panika w postaci krzyków, sprowokuje misia do pogoni za nami. Niedźwiedzie są świetnymi biegaczami, pływakami i rewelacyjnie wspinają się po drzewach – logicznie rzecz biorąc, nie mamy żadnych szans na to żeby uciec, więc po prostu tego nie róbmy. Wycofujmy się powoli i cicho do tyłu, mając zwierzę ciągle na oku. Jeśli niedźwiedź nas wcześniej nie zauważył, postarajmy się wycofać na bezpieczną odległość i ewentualnie wtedy dać mu o sobie znać, spokojnym tonem głosu.

Jeśli miś się przestraszył, stanął dęba, porykuje, zdaje się być poirytowanym, wycofujmy się spokojnie do tyłu, obserwując jego ruchy. Możemy podnieść spokojnie ręce do góry i opanowanym głosem do niego przemawiać. Nigdy nie patrzmy mu w oczy, ponieważ może odebrać to jako wyzwanie.

Przy spotkaniu z niedźwiedziem – wycofuj się spokojnie, unieś ręce, opuść głowę, jednocześnie obserwując ruchy misia.

Jeśli niedźwiedź nie odpuszcza, podchodzi do nas lub szarżuje, powinniśmy rzucić na bok cały swój ekwipunek i ułożyć się w pozycji embrionalnej: podkurczyć nogi, by chroniły nasz brzuch, głowę położyć na klatkę piersiową, ręce zaś spleść na karku. W takiej pozycji udając martwego poczekać, aż zwierzę odejdzie.

Gdy niedźwiedź atakuje – pozycja embrionalna.

Gorzej jeżeli natrafimy na niedźwiedzia ,,synantropa” – dokarmianego przez ludzi. Taki może nam łatwo nie odpuścić.

Z moich osobistych doświadczeń podczas pracy z niedźwiedziami wnioskuję, że bardzo dobrą obroną przed nachalnym niedźwiedziem jest gaz pieprzowy. Podczas wędrówek w miejscach wiadomego występowania drapieżników, każdy powinien go mieć. Co ważne, musi to być specjalny gaz pieprzowy do obrony przed zwierzętami – bardziej stężony i mający zasięg nawet do 10 metrów. We wszystkich ośrodkach dla niedźwiedzi, w których pracowałam, używano właśnie takiego sprzętu. Skutecznie dawał on do zrozumienia niedźwiedziowi, że do człowieka nie należy podchodzić.

Na rynku dostępnych jest wiele preparatów do samoobrony przed zwierzętami.

Potraktowany gazem, zdezorientowany niedźwiedź powinien się wycofać, a przejęty tym co się wydarzyło dwa razy zastanowić nad tym, czy warto w przyszłości wchodzić człowiekowi w drogę.

Gaz wywoła kilkugodzinny dyskomfort związany ze szczypaniem i łzawieniem oczu oraz odwracalne zaburzenia widzenia u zwierzęcia.

Można też zaopatrzyć się w sprzęt do samoobrony emitujący jakiś głośny, nieprzyjemny dźwięk.

Tak można odstraszyć niedźwiedzia, jednocześnie nie robiąc mu krzywdy.

Urządzeń do samoobrony używać należy jednak z rozsądkiem i tylko w sytuacjach podbramkowych, gdy zwierzę nie pozostawia nam wyboru. Nigdy nie powinniśmy celować do niedźwiedzia, który zupełnie nie jest zainteresowany naszą obecnością, bądź który sam się wycofuje.

Gdyby w listopadzie 2007 roku trójka turystów przechadzająca się po Tatrzańskim Parku Narodowym wiedziała jak należy postąpić, zapewne nie posunęłaby się do brutalnego czynu utopienia i ukamienowania jednorocznego niedźwiedzia brunatnego.

Opis sprawy, tutaj.

W miejscu występowania niedźwiedzi to my jesteśmy gośćmi, nigdy o tym nie zapominajmy. Dajmy sobie wzajemną przestrzeń do życia i nie wchodźmy sobie w drogę.

10) Kłusowanie na niedźwiedzie

W Polsce na szczęście nie jest powszechne, ale nie można też całkowicie wykluczyć jego występowania. Niedźwiedzie często padają ofiarą wnyków zakładanych na inne zwierzęta.

11) Zmiany klimatyczne:

Mają ogromny wpływ na niedźwiedzie życie i nie mówię tym razem o Niedźwiedziach polarnych. Wahania temperaturowe zimą, całoroczne gwałtowne zmiany pogody wprowadzają zwierzęta w dezorientację. Niedźwiedzie przystosowane są do przesypiania przynajmniej 4 miesięcy w roku. W tym celu odkładają na zimę tłuszcz. W międzyczasie budzą się co jakiś czas, aby rozprostować kości i opróżnić pęcherz oraz jelita, po czym kładą się do snu ponownie. Gdy robi się im zbyt ciepło nie mogą spać, gdyż organizm nawołuje do pierwszo – wiosennych posiłków. Wychodząc z gawry niedźwiedź nie zastaje jednak wiosny, lecz bliżej nieokreśloną porę roku, która po kilku tygodniach znów zamienia się w zimę. Takie sytuacje zaburzają procesy metaboliczne i fizjologiczne funkcjonowanie organizmu zwierzęcia. Może to w konsekwencji skutkować schorzeniami narządów wewnętrznych, wycieńczeniem organizmu, a nawet śmiercią. W takich warunkach ciężko jest również wychować młode. Matki wybudzając się ze snu zimowego tracą energię, która powinna być wykorzystywana do produkcji mleka. Niektóre dorosłe osobniki, sfrustrowane sytuacją wędrują w poszukiwaniu pożywienia, które zimą dostępne jest jedynie w pobliżu ludzi. Wtedy też najczęściej dochodzi do napaści ze strony niedźwiedzia na zwierzęta gospodarskie czy spichlerze.

Brak opadów i wysokie temperatury doprowadzają do pożarów lasów, podczas których zagrożone jest życie wielu zwierząt. Początkiem Maja 2018 roku z tego powodu płonęły lasy Tatrzńskiego Parku Narodowego.

Relacja, tutaj.

NIEDŹWIEDZIE POLSKI NALEŻĄ DO POPULACJI KARPACKIEJ, KTÓRA OTRZYMAŁA STATUS NARAŻONEJ NA WYGINIĘCIE.

 

Niedźwiedzie wschodniej części Europy: (Ukraina, Białoruś, Rosja) i inne Państwa wschodu.

Państwa wschodu nazywane są często krajami niedźwiedzi, zwłaszcza Rosja. Właściwie tylko tam Niedźwiedź brunatny występuje jeszcze licznie i ma ogromne obszary do dyspozycji. Nizinne lasy Rosji są jego prawdziwym królestwem. Rosja jest domem dla największej ilości niedźwiedzi brunatnych europejskich. Ich liczbę szacuje się na około 30 tysięcy. Nazwa ,,kraj niedźwiedzi” podpięta do Ukrainy i Białorusi ma już znaczenie tylko historyczne. Obecnie niedźwiedzie żyją na tych terenach nielicznie i tylko przy granicach z Rosją (Białoruś – około 100 osobników), Polską, Rumunią i na ciągnącym się od nich paśmie Karpat (Ukraina – około 200 osobników).

W Rosji Niedźwiedź nie jest objęty żadną egzekwowaną formą ochrony gatunkowej. Panuje tam wolna amerykanka zarówno w kwestii polowań na te zwierzęta, jak i trzymania ich w niewoli. Ogólnie populacja niedźwiedzi brunatnych rosyjskich jest duża, jednak niestabilna i ma tendencję spadkową. Niektóre subpopulacje są zaś zagrożone wyginięciem (podgatunki niedźwiedzia brunatnego żyjące na konkretnych terenach).

Na tle pozostałych Państw Europy, Rosja się nie zmienia. Dosłownie zastygła pomiędzy postępem zachodu, a zaściankiem azjatyckiej części naszego globu. Otwarcie mundialu 2018 ,,za pomocą” tańczącego z piłką na murawie – MISIA, jest tego doskonałym przykładem. Najbardzej niepokojące jest jednak to, że cały świat się na to zgodził. Nie było protestów, a Rosjanie pokazali, że z niedźwiedzia można dalej robić przedmiot rozrywki. Bo przecież potężny Naród potrafi i może wytresować bestię. 90% społeczeństwa nie widzi w tym nic złego, ponieważ podczas imprezy na taką skalę, cierpienie zwierzęcia nie znaczy nic. Kolejny raz zło wyrządzone niemej istocie, ukryte jest pod pozytywnymi emocjami szaleństwa i zabawy. W naszym świecie chyba nigdy cel, nie przestanie uświęcać środków.

Dla tych, którzy potrafią dostrzec więcej niż sensację, czy powód do śmiechu, ten miś stał się głosem tysięcy zniewolonych niedźwiedzi ze wschodu, które błagają o wolność. W każdym uderzeniu jego łap, w każdym ruchu jego ciała,wyczuwalny jest smutek. Tylko ślepy tego nie widzi…

Państwa wschodu są pionierami w wykorzystywaniu Niedźwiedzi brunatnych w rozrywce, nielegalnym handlu, w medycynie ludowej. Kłusownictwo jest na porządku dziennym (polowanie na niedźwiedzie w gawrach), a problem śmiecenia i dokarmiania niedźwiedzi tak powszechny jak wszędzie stojące, rosyjskie banie.

1) Wykorzystywanie niedźwiedzi w cyrkach

Dzikie zwierzę zawsze takim pozostanie. Niedźwiedź dodatkowo jest drapieżnikiem, więc w sytuacjach ocenionych przez niego jako zagrażające życiu, nie cofnie się przed niczym. Potrafi rozpruć brzuch jednym uderzeniem łapy, złamać kark jednym kłapnięciem szczęki. Dlatego pierwszym etapem przygotowania niedźwiedzia do pracy w cyrku, jest pozbawienie go możliwości samoobrony – czyli WYRWANIE MU PAZURÓW i ZĘBÓW. Ewentualnie zakładanie kagańców i wywiązywanie łap podczas tresury.

Proces wyrywania zębów i pazurów, (ponieważ jest to działalność nielegalna) dzieje się to bez nadzoru weterynaryjnego. Jeśli zaś z nim to weterynarz jest solidnie opłacany, ponieważ należy go przekupić, by nie puścił pary z ust. Chyba, że działania są prowadzone w Państwach całkowitego bezprawia, wtedy nie trzeba nawet nikogo przekupywać. Zabieg ten wykonywany w warunkach niesterylnych, pokątnie, ,,na żywca” prowadzi często do śmierci zwierzęcia z bólu, wykrwawienia lub późniejszego zakażenia ran. Przeważnie dotyczy niedźwiedziątek lub bardzo młodych niedźwiedzi. Proces tresury bowiem, należy rozpocząć od najmłodszych lat. Dorosłego niedźwiedzia okiełznać nie ma szans.

Skąd biorą się w cyrku małe niedźwiedzie? Zwykle z natury. Na wschodzie często dochodzi do zimowych polowań na niedźwiedzie w gawrze. Wykonywane są one na ZLECENIE. Ktoś potrzebuje małego niedźwiedzia do cyrku, składa zamówienie, wykonawca morduje niedźwiedzicę podczas snu zimowego, wykrada młode i sprzedaje. Misie sprzedawane są na terenie kraju gdzie wykonano zbrodnię oraz poza jego granice.

Warunki jakie oferuje się niedźwiedziom w cyrkach, mają ogromne konsekwencje zdrowotne. Niedźwiedź w naturze sam reguluje swoją dietę. Jej skład zależny jest od pory roku i miesięcy. W niewoli nikt nie jest w stanie zapewnić misiowi tak urozmaiconej diety. Zwykle jest ona jednostronna i nieodpowiednia, co skutkuje chorobami przewodu pokarmowego (niewydolność wątroby, trzustki), chorobami metabolicznymi (cukrzyca), niewydolnością nerek. Obniża to znacząco komfort życia niedźwiedzia.

Niektóre misie tracą nawet sierść. Poniżej przykład cyrkowego niedźwiedzia, który jak niedźwiedź wyglądać przestał…

Stopy nie są dostosowane do metalowego podłoża (klatka). W naturze pokonują one tysiące kilometrów, stąpając po miękkim runie leśnym. Brak ruchu prowadzi do otyłości. Niedźwiedzie w niewoli często chorują na stany reumatoidalne i zwyrodnieniowe stawów. Mają problemy z chodzeniem.

Występy, tłumy, przewożenie z miejsca na miejsce, to wszystko jest dla dzikiego zwierzęcia ogromnie stresujące. Niemożność podejmowania własnych decyzji, zamknięcie, izolacja od środowiska naturalnego i ograniczenie ruchu wprowadzają zwierzę w zaburzenia psychiczne. Pojawia się stereotypia (powtarzanie tych samych czynności i ruchów), depresja, niechęć do życia.

Najgorsza jest zdecydowanie tresura. Jak wygląda?

Brutalnie. Ponieważ ma na celu wyuczenie zwierzęcia strachu przed człowiekiem. Wtedy zwierzę chcące uniknąć bólu, staje się posłuszne trenerowi i obiera skojarzoną z danym przedmiotem bądź gestem postawę. NIE MA INNEJ DROGI do wymuszenia na dzikim zwierzęciu posłuszeństwa.

STANIA NA DWÓCH NOGACH uczy się poprzez kilkutygodniowe trzymanie niedźwiedzi na krótkiej smyczy, która wymusza na nich postawę stojącą. Jeśli próbują one oprzeć się przednimi łapami o podłoże, dostają batem po nosie. Niedźwiedź po takiej lekcji, widząc trenera z batem uniesionym do góry na arenie, będzie momentalnie stawał na wznak. Postawę stojącą w jego pamięci i mięśniach wyrobił również czas, ponieważ zwierzę podczas nauki stało bardzo długo…

Często widzimy na zdjęciach niedźwiedzie przyodziane w sukienki i tańczące w rytm muzyki. Niedźwiedzi TANIEC jest okupiony ogromnym bólem, który sprawia zwierzęciu każdy krok. Gdy miś potrafi już stać na tylnych kończynach, przeprowadza się go przez tor na którym rozrzucone są żarzące się węgle. Płonące stopy w desperacji zaczynają podskakiwać, w tle zaś rozbrzmiewa muzyka. Okaleczony fizycznie i psychicznie niedźwiedź po kilku miesiącach takich szkoleń, słysząc muzykę automatycznie tańczy, próbując ratować swoje stopy. Brzmi abstrakcyjnie?

Nie bardziej niż bajki opowiadane przez cyrkowców: ,,wzmacniamy wyuczone postawy smakołykami, zwierzęta są z nami zżyte i dlatego nas słuchają”.

Zadajmy sobie jedno, proste pytanie: W jaki sposób przekonać niedźwiedzia do tańca smakołykiem? Prośbą? Misiu zatańcz a ja dam Ci cukierka?

Niedźwiedź to nie pies poszukujący kontaktu z człowiekiem. Konkretne zachowania można na nim wymusić tylko siłą. Już sześciomiesięczne niedźwiedzie potrafią zwalić człowieka z nóg.

Zadziwiające jest to z jakim zapałem łykamy opowieści w które chcemy wierzyć, ponieważ są dla nas wygodne.

Kolejny przykład – ROWER.

Miś na rowerze. Przebrany za klauna, z którego nieszczęścia wszyscy dookoła się śmieją. On jednak nie może zejść z roweru i powiedzieć: ,,To nie jest śmieszne”.

Ponieważ jest z nim bardzo mocno ,,związany”. Emocjonalnie i dosłownie – niekoniecznie w pozytywnym znaczeniu.

Wiele rzeczy jest przez widzów niedostrzegana. Iluzja cyrkowa robi świetną robotę. Nie widzimy tego co dzieje się za kurtyną, czy w trakcie przygotowań do występów. Nie widzieliśmy tresury i tego jak zwierzę dostało się do cyrku. Widzimy tylko piękny produkt końcowy. Podkreślmy słowo PRODUKT, ponieważ tak właśnie traktowane jest w cyrku dzikie zwierzę.

Czy widok niedźwiedzia z kagańcem świadczy o tym, że jest on szczęśliwy? Że nie dzieje mu się krzywda? Że wykonuje polecenia dobrowolnie? W takim razie po co mu kaganiec? Po co trenerowi bat skoro tak bardzo kocha go niedźwiedź?

Odpowiedź jest prosta jak budowa cepa.

Po to żeby jego rozdarty i umęczony podopieczny, z nienawiści nie rozerwał go na strzępy.

Kanony i schematy związane z tresurą niedźwiedzi opisane powyżej, nie dotyczą jedynie misiów występujących w cyrkach wschodu. Niestety życie cyrkowych misiów wygląda bardzo podobnie w każdym zakątku naszego globu. Przybliżyć tu należy historię niedźwiedzia Baloo, przygarniętego przez ogród zoologiczny w Poznaniu, gdzie trafił w opłakanym stanie. Zwierzę ma wyrwane pazury, problemy stawowe, a przez nieodpowiednią dietę zepsute zęby. Ma dopiero kilka lat.

Choć wszyscy bezsprzecznie uważamy, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przywrócenie misia naturze, problem tkwi w tym, że w praktyce jest to niemożliwe. Niedźwiedzie trzymane długotrwale w niewoli, nie potrafiłyby przeżyć samodzielnie w środowisku naturalnym. Nie wspominając już o dyskwalifikacji z powodu probemów zdrowotnych. Szukając obecności człowieka, stanowiłyby potencjalne zagrożenie oraz stawałyby się łatwym łupem dla kłusowników i myśliwych. Dlatego jedyną pomocą dla tego typu zwierząt jest tworzenie dla nich sanktuariów.

Wciąż ogromna ilość niedźwiedzi czeka na ratunek. I choć nie można oddać im wolności w znaczeniu przestrzennym, dosłownym, można wyzwolić je z niewolniczej pracy. Od przymusu wykonywania sztuczek, przebywania na arenie i męczących podróży. DLA NIEDŹWIEDZIA KTÓRY CAŁE ŻYCIE SPĘDZIŁ W KLATCE I NAMIOCIE CYRKOWYM – TO JEST WŁAŚNIE WOLNOŚĆ.

Więcej na temat Baloo i jego historii, przeczytacie tutaj.

2) Zawody: Walki niedźwiedzi z psami, walki pomiędzy niedźwiedziami

Kilka lat temu świat obiegła szokująca informacja o tym, jak producent znanej na całym świecie karmy dla zwierząt ROYAL CANIN sponsorował na Ukrainie walki niedźwiedzi z psami. Wtedy też wiele osób dowiedziało się w ogóle o istnieniu takich ,,eventów”. Tak, takie rzeczy się dzieją i wielokrotnie mają przyzwolenie od tych siedzących na najwyższych stołkach.

Po wpadce firma przepraszała za branie udziału w wydarzeniu i zapewniała, że sytuacja się już nigdy więcej nie powtórzy. Więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj.

Imprezy polegają na wystawieniu przywiązanego na łańcuchu niedźwiedzia grupie psów, które podgryzają i atakują tego pierwszego. Aby szanse były ,,wyrównane” przeciwnikiem psów staje się zwykle młody, mało doświadczony niedźwiedź. Zwierzęta zwykle są pozbawione zębów i pazurów. Nie potrafią się więc zbytnio bronić, zwłaszcza że warczące pyski pojawiają się z każdej strony. Widowisko napełnia kieszenie organizatorów, a żądnych przemocy i brutalnej rozrywki widzów satysfakcją. Wygrywa właściciel, którego pies pokąsa i wymęczy niedźwiedzia najbardziej. Przyznawany jest mu specjalny puchar, honorujący pierwsze miejsce. Zaiste duma rozpiera właściciela, którego pies został ogłoszony pogromcą… niedźwiedzia na łańcuchu.

Czasem żywe niedźwiedzie, przywiązane na łańcuchu stanowią przynętę dla rozwścieczonych psów myśliwskich, które doskonalą na nich swoje umiejętności. Następnie, po wyuczeniu ich agresywności i taktyki ataków na zniewolonym niedźwiedziu, wykorzystywane są podczas polowań na dzikie misie. Kolejny przykład na to, że myślistwo jest bardzo ściśle związane z umiejętnością wyłączania w sobie człowieczeństwa.

Bardziej krwawe i brutalne w swoim przebiegu okazują się być walki dwóch niedźwiedzi. Opierają się na zakładach bukmacherskich, w których obstawia się swojego faworyta. Napuszczane są na siebie dwa sfrustrowane sytuacją, wcześniej szczute i głodzone niedźwiedzie. Zwykle samce, ponieważ to u nich agresja podczas sytuacji stresowych osiąga zenitu. Są też silniejsze od samic.

Niedźwiedzie w naturze są samotnikami, spotykają się ze sobą jedynie podczas okresu godowego. Wtedy ich celem jest zdobycie samicy. Samce walczą między sobą. Niedźwiedzie jednak nie rzucają się z tak zwaną ,,motyką na słońce” i szacują swoje szanse w walce. Kalkulując swoje możliwości z możliwościami przeciwnika, są w stanie stwierdzić jakie mają szanse na wygraną. Wycofują się pozostawiając samicę mocniejszemu i zwykle większemu rywalowi. W naturze mają możliwość ucieczki, mogą odejść ponieważ nie ogranicza je tam krata czy mur stojących gapiów. W niewoli, w klatce, na arenie, czy ringu, gdy czują się zagrożone, osaczone i nie mają dokąd uciec, postawione zostają jedynie przed wyborem walki – NA ŚMIERĆ I ŻYCIE.

Słabszy który w środowisku naturalnym oddałby zdobycz walkowerem, by ratować swoje życie, w konfrontacji z silniejszym od siebie niedźwiedziem w niewoli, zwykle zostaje zabity. W najlepszym wypadku pozbawiony połowy pyska.

Ludzie dobierając ze sobą niedźwiedzie do walki, nie są w stanie sparować ich w taki sposób, by wyrównać ich szansę na wygraną. Z drugiej strony, nie chcą tego robić. Przecież w tych zawodach chodzi o to, żeby polała się krew, żeby któryś z niedźwiedzi upadł bezładnie na ziemię. Inaczej nie byłoby zabawy.

Stawiać w sytuacji bez wyjścia, wymuszać pożądane zachowania, bawić się kosztem cierpienia innych – to przecież ludzka natura w całej swojej okazałości.

STIVI – niedźwiedź przebywający obecnie w Bear Sanctuary w Prisztinie, który stracił wzrok i część zębów w wyniku konfrontacji z drugim, silniejszym samcem.

Niedźwiedzie biorące udział w wyżej opisanych wydarzeniach pochodzą oczywiście z natury (nielegalny handel zwierzętami), oraz przetrzymywane są w katastrofalnych warunkach (żeby nie było zbyt łatwo i pięknie).

3) Niedźwiedzie w przydrożnych restauracjach

W Rosji, na Ukrainie i Białorusi, nikogo nie dziwi widok niedźwiedzia trzymanego ku uciesze gości w klatce. Całe jego życie opiera się na spoglądaniu na świat spomiędzy metalowych krat. Innego życia nie zna. W upalne dni męczy go spiekota od której nie może uciec, w ulewy zaś deszcz przed którym nie może się schować. Zimą przemarza na kość pozostawiony na metalowym dnie klatki. W klatce zaś tak mało miejsca, że nie może nawet swobodnie rozciągnąć swoich mięśni. Stopy zaczynają mu już przywierać do podłoża na którym stoi. Czekanie i czekanie. Nic się nie zmienia. Próbuje zabić nudę kołysaniem się na boki, ruszając się w dół i w górę, aż w końcu staje się to jego nawykiem. Po kilku latach nie może już chodzić z powodu problemów z kośćcem. Po kilkunastu latach zaś, depresja i niechęć do życia każą mu już tylko leżeć w bezruchu i czekać na śmierć.

Tymczasem do wyzwoleńczej, upragnionej śmierci jeszcze bardzo dużo… czekania.

Najgorsi są chyba turyści i goście, którzy podchodzą do misia szturchając patykiem, drażniąc, śmiejąc się i wrzeszcząc, pstrykając zdjęcia i kręcąc filmy. Wrzucają do klatki resztki ze swoich talerzy, śmieci, dla zabawy poją wódką i piwem.

Co gorsza właściciele takich zwierząt nie czują się odpowiedzialni za ich cierpienie. Uważają, żemają się świetnie. Nie widzą nic złego ani w uwarunkach utrzymania zwierząt, ani w ich pojeniu alkoholem. Na usta ciśnie się tylko jedno słowo: TRAGEDIA:

UPIJANIE NIEDŹWIEDZI na wschodzie stało się wręcz tradycją. W internecie roi się od prześmiewek na temat alkoholowych praktyk z udziałem zwierząt. Jest to jednak bardziej przykre niż śmieszne. Głodne i spragnione zwierzęta zjadają wszystko to, czym zostają poczęstowane. Od alkoholu uzależniają się tak jak ludzie. Chorują, doprowadzane do skraju szaleństwa.

Jakiś czas temu na Ukrainie stworzono znaną kampanię pod tytułem ,,Misiu nie pij więcej”, która miała na celu wypowiedzenie wojny upijaniu niedźwiedzi restauracyjnych. Dziś wiele organizacji angażuje się już w odbieranie misiów właścicielom i umieszczanie ich w sanktuariach, w których zapewnione będą miały one lepsze warunki i spokój. Niestety jeszcze nie udało się dotrzeć do wszystkich cierpiących niedźwiedzi. Akcje ratunkowe ciągle trwają. Rosja natomiast jest krajem w którym nie są prowadzone wcale.

4) Nielegalny handel żywymi zwierzętami.

Wyobraźmy sobie, że w Polsce jesteśmy w stanie kupić sobie niedźwiedzia. Żywego, osobistego misia. Historia raczej niemająca nic wspólnego z rzeczywistością. Na szczęście.

Istnieją jednak kraje, gdzie ludzie uznają to niemal za normę. Na przykład Rosja. Tam wszystko jest możliwe i choć teoretycznie nielegalne, w praktyce wykonalne.

Rosjanin może posiadać niedźwiedzia w ogródku, w mieszkaniu, chodzić z nim po mieście na smyczy, wsiadać do metra czy tramwaju. Normalka. Skąd go wziął? Nikogo to nie obchodzi. Wszyscy wokół będą tylko robić zdjęcia i zachwycać się maleństwem.

Niedźwiedzie zdobywa się i sprzedaje na zamówienie, dzięki działalności kłusowniczej. Gdy zimą na świat przychodzą małe misie, a matka pogrążona jest w zimowym śnie, nadchodzi czas nielegalnych łowów. Dla ,,zawodowych tropicieli niedźwiedzi” niedźwiedzica stanowi wtedy łatwy łup. Niedźwiedziątka zostają sprzedane do cyrków czy osób prywatnych, matka zaś poszatkowana na kawałki, by zasilić biznes medycyny ludowej.

Młode niedźwiedzie odgrywają rolę zabawki kupionej na urodziny dla dziecka, żywego trofeum kolekcjonera zwierząt egzotycznych, cyrkowego klauna, a nawet psa stróżującego.

Czytając komentarze do filmiku, który zamieściłam poniżej łapałam się za głowę, niedowierzając ogromowi ludzkiej nieświadomości. Przeważało w nich słowo: ,,SŁODKIE”. Kiedy już wiemy, że przedstawiony w filmie miś stracił prawdopodobnie matkę w wyniku nielegalnych polowań, a za kilka lat wyląduje w klatce bądź na sznurku ponieważ zacznie stanowić zagrożenie oraz, że nie wróci na wolność z powodu utraty strachu przed człowiekiem, przestajemy odczuwać przyjemność z oglądania filmiku. Już nie jest słodko.

Gdy misiu przestaje być rozczulającym niedźwiadkiem i zaczyna być niebezpieczny, trafia do klatki bądź na łańcuch. Nikt go już wtedy nie przytula i nie głaszcze, nie spędza z nim czasu. Zostaje osamotniony i rzucony w kąt. Najgorsze jest to, że bez możliwości powrotu na wolność. Niedźwiedź tego nie rozumie, dopadają go więc momenty frustracji.

Zabawiono się jego kosztem. Dla kilku lat uciechy człowieka, bezpowrotnie odebrano mu wszystko to, co posiadał jako urodzony w gawrze dziki niedźwiedź.

Z kolei zamieszczony poniżej film przedstawia misia, który został przywłaszczony przez pewną rosyjską rodzinę jako niedźwiadek, a następnie trafił na łańcuch. Uchwycono moment w którym atakuje karmiącą go kobietę.

Film ten obrazuje dwie rzeczy:

  1. Niedźwiedź jest zwierzęciem które powinno żyć na wolności. W niewoli jest nieszczęśliwy, a wpadając w furię może człowieka zabić.
  2. Pokazuje sposób w jaki jedzenie może na człowieku wymuszać niedźwiedź, uzależniony od dokarmiania przez ludzi.

Niedźwiedzie często trzymane w złych warunkach, źle żywione, żyjące w ciągłym stresie, zapadają na choroby psychiczne i fizyczne. Ich życie staje się udręką, której nikt nie dostrzega. Zamiast przyczynić się do wzrostu populacji niedźwiedzi na wolności, stają się kolejną zmarnowaną szansą gatunku. Uzależnione od ludzi, nigdy już nie zaznają smaku prawdziwego, niedźwiedziego życia, ponieważ nikt nie nauczył ich na czym ono powinno polegać.

Więcej szokujących zdjęć tutaj.

5) Nielegalny handel częściami ciała dzikich zwierząt

Ludzie od zarania dziejów obmyślali sposoby na szybkie wzbogacenie się.

Tak, by zbytnio się przy tym nie namęczyć, ale osiągnąć swój cel.

Wiemy, że aby zdobyć ogromną rzeszę klientów wystarczy mieć dobry plan i siłę przekonywania. Trzeba tylko złapać się czegoś, co uchodzi za ludzką słabość. Czegoś, po co bez zastanowienia sięgnie każdy człowiek.

Nie od dziś wiadomo, że dla zachowania lub odzyskania zdrowia zrobimy wiele. Gdy nie pomaga jedno lekarstwo, będziemy próbować wszystkiego innego co podsunie się nam pod nos, aż do skutku. Kiedy medycyna konwencjonalna rozkłada bezsilnie ręce, zaczynamy sięgać po leki naturalne.

W dawnych czasach funkcjonowało praktycznie tylko ziołolecznictwo.

Kiedy znalazł się więc jeden błyskotliwy śmiałek, który na rynek wprowadził całkowitą nowość, tłumy rzucały się do jego drzwi, aby ją wypróbować i zdobyć.

Obmyślił on plan sprzedawania części ciał zwierząt, jako uniwersalne lekarstwo na wszelkie dolegliwości. Ludzie zaczęli sięgać po niedźwiedzie sadło, jego woreczek żółciowy, oczy… oraz członki wielu innych gatunków zwierząt. Kupowali od snujących opowieści znachorów i przydrożnych kupców. Potem informacje i produkty przekazywane były z pokolenia na pokolenie. Tak zrodziła się fatalna w swoich skutkach MEDYCYNA LUDOWA, która doprowadziła i doprowadza różnych przedstawicieli dzikich gatunków na skraj zagłady.

Jeśli łupem padnie samica a młode niedźwiadki nie zostały zabrane przez kłusowników, czeka je śmierć głodowa obok oskórowanego, pozbawionego łap lub woreczka żółciowego ciała niedźwiedzicy matki.

Niestety nie wszystko zabija czas. Choć tradycja sięga średniowiecznego sposobu myślenia, nie umarła aż po dziś dzień. Wierzenia w uzdrawiające właściwości sadła niedźwiedziego nie należą do przeszłości. Sama spotkałam osoby, które przyznały że leczą się, bądź leczyły tłuszczami zwierzęcymi (i nie tylko). Obsmarowują swoje ciało i piją mikstury, zamiast jak na postępowego człowieka przystało – pójść do lekarza.

Tysiące dzikich zwierząt traci co roku swoje życie w imię pogańskich wierzeń.

Nauka zaprzecza istnieniu jakichkolwiek prozdrowotnych czy leczniczych właściwości części ciał zwierząt, wykorzystywanych w medycynie niekonwencjonalnej. Poza tym są to praktyki nielegalne, szczególnie jeśli mówimy o gatunkach dzikich.

O uzdrawiających mocach niedźwiedziego sadła, wspomagającej potencję niedźwiedziej żółci, można przeczytać na wielu stronach internetowych (w tym polskich). Można znaleźć też archiwalne strony na których osoby sprzedawały, bądź nakłaniały do kupna części ciała niedźwiedzi pochodzące z Ukrainy i Białorusi.

Chce się rzec – Średniowiecze i ciemnogród. Ignorancja i zaścianek.

Minęło tak wiele czasu, a my nadal stoimy w miejscu. Niczego się nie uczymy, nie zdobywamy więcej wrażliwości, nie mamy więcej empatii i ciągle brakuje nam zwyczajnego człowieczeństwa – takiego z którego moglibyśmy być dumni.

Wschód w dalszym ciągu nie zaprzestał sprzedaży niedźwiedzich członków i bezustannie znajduje nowe sposoby na przemycanie ich poza granice swoich krajów. Choć ciągle walczy się z tą nielegalną praktyką zarobkową, biznes ten nie umrze dopóki nie znikną chętni do zakupu klienci.

Oby nie umarł tylko dlatego, że na świecie zabraknie dzikich zwierząt.

Do biznesu medycyny ludowej dorzucić trzeba jeszcze jedną, bardzo podobną formę wzbogacania się. Handel częściami dzikich zwierząt, które uważane są za rarytas kulinarny bądź kolekcjonerski.

Za dzieło sztuki z najwyższej półki. Trzeba tutaj podkreślić grubą kreską słowo UWAŻANE, ponieważ trend ich posiadania wyznacza cena, nie zaś estetyczna czy smakowa wartość. Jeżeli produkt jest absurdalnie drogi, oznacza to, że nie może zostać nabyty przez większość. Jest to zwykle wystarczający argument, który popycha nabywców do kupna przedmiotu.

To bowiem sposób na udowodnienie swojej wyjątkowości, oraz nietuzinkowości swojego życia i gustu. Takie produkty zasilają tylko największą śmietankę, najzamożniejszych i najważniejszych. Tych dla których mieć wszystko i żyć drogo jest ważniejsze od mieć wartości moralne i żyć z szacunkiem do życia innych.

Kilka lat temu na granicy Rosji i Chin przechwycono ponad 200 łap niedźwiedzi brunatnych, przewożonych w kołach samochodu. Łatwo wyliczyć, że ofiarą padło ponad 50 niedźwiedzi. W Chinach ich łapy uważane są za kulinarne arcydzieło. Rosyjscy kłusownicy mieli zarobić tysiące, Chińczycy drugie tyle. Plan zaś spalił na panewce, ponieważ łapy zostały skonfiskowane. Nasuwają się jednak pytania. Ile razy wcześniej udało im się je przemycić? Ile razy zrobił to ktoś inny? Jak wiele razy się to jeszcze powtórzy? I Ile czasu pozostało ginącym gatunkom?

6) Polowania organizowane przez biura

Jak wiadomo polowania na niedźwiedzie są nadal tematem aktualnym. Wiele współczesnych misiów ginie z rąk kłusowników i myśliwych, by w formie wypchanej zaopatrzyć pokój trofeów i wzmagać kolejne chore ambicje, zapędy oraz pragnienia – kolekcjonerów i zbieraczy zwierzęcych łbów.

Kilka lat wstecz organizacja International Fund For Animal Welfare, wpłynęła na rosyjski rząd, który zakazał legalnych polowań na niedźwiedzie w gawrach podczas snu zimowego. Nie zmieniło to jednak wiele. Wciąż są tacy, którym nie przeszkadza działalność wbrew prawu. Kłusownictwo na wschodzie jest bardzo powszechne, bo tylko polowania zimowe gwarantują pozyskanie młodych niedźwiedzi i ułatwiają odstrzał dorosłych.

Paradoks goni paradoks. Wśród grona myśliwych coraz częściej panuje motto – ,,nie można polować u nas, zdobędziemy trofeum gdzie indziej. Wybiliśmy nasze misie, to pojedziemy teraz strzelać tam, gdzie jeszcze żyją…”

Myśliwi z Europy zachodniej i środkowej, na wschodzie mogą bez problemu spełnić się i zabić niedźwiedzia. Kto nie może na to zwierzę polować w swoim kraju, jedzie do Rosji. ISTNIEJĄ FIRMY I BIURA ORGANIZUJĄCE POLOWANIA NA NIEDŹWIEDZIE I INNE ZWIERZĘTA, DLA OBCOKRAJOWCÓW. Strony internetowe pękają od ofert FIRM, czy osób prywatnych zapraszających na odstrzał. Na stronie można znaleźć nawet cennik, który układany jest w zależności od dodatkowych atrakcji oraz udogodnień podczas pobytu i sezonu. Zupełnie jak wakacyjne oferty w biurach podróży, tylko pod tytułem: ,,Przeżyj niezapomniany urlop zabijając niedźwiedzie.’’ Niepojęte jest to, że ludzie naprawdę z tego korzystają. Niewiarygodne do jakich absurdów dochodzimy. Ten biznes się kręci i staje się niestety coraz bardziej popularnym.

Czasem siedzę i zastanawiam się nad tym co kieruje tymi ludźmi? Co by odpowiedzieli gdybym zapytała – DLACZEGO? PO CO?

Czy nie lepiej pojechać, zrobić zwierzętom zdjęcia w naturze, wywołać i powiesić na ścianie?

Przychodzi mi wtedy do głowy wiele domniemanych odpowiedzi…

,,Dzień dobry, jestem Kowalski i moim największym marzeniem jest zabicie niedźwiedzia, wypchanie go i postawienie w korytarzu obok kominka”, a może ,,Wydałem dużo kasy, żeby udowodnić kumplom, że jestem prawdziwym kozakiem”, a może samemu sobie? albo ,,Zabijanie to moja pasja”, ,,hmmm… nie posiadam jeszcze niedźwiedzia w swojej kolekcji”,, Lubię podróżować i przywozić z wypraw trupy’’.

Ktoś, gdzieś napisał na stronie: ,,To jest przepiękna możliwość obcowania z naturą i cudowne emocje”.

Według mnie, najlepiej pasuje do tego jednak: ,,Jestem niedowartościowanym, ograniczonym gościem, z deficytami emocjonalnymi i wrodzonym brakiem empatii, który próbuje udowodnić całemu światu że tak nie jest”.

Rodzinne zdjęcie do albumu…

Pozostałe problemy, które przedstawiłam opisując niedźwiedzie w naszym kraju są obecne również na wschodzie.

Przypadki wypłoszonych niedźwiedzic z gawr i pozostawionych w nich młodych, zdarzają się każdej zimy. Do najczęstrzych przyczyn w Rosji należą: wyrąb drzew i inne prace wykonywane przez ludzi w lesie oraz wałęsające się bez kontroli psy.

Jeśli chodzi o ilość śmieci w lasach, czy dokarmianie niedźwiedzi, to zdecydowanie ROSJANIE biją wszystkich na łeb – swoją GŁUPOTĄ.

Oglądając niżej zamieszczony filmik ,,trochę” przeciera się oczy ze zdumienia. Człowiek zastanawia się, dosłownie – co Ci ludze mają w głowach?

Mną targały właściwie tylko dwa rodzaje emocji: wściekłość w stosunku do tych strasznych ignorantów siedzących w fotelach samochodu i żal, ponieważ wiem, że te misie nie pożyją długo… W końcu ktoś nie odpali im kanapki tylko kulkę w głowę.

 

Niedźwiedzie Bałkanów: (Rumunia (tu żyje najwięcej niedźwiedzi około 6000), Serbia, Bułgaria, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Macedonia, Albania, Kosovo – kilkaset osobników w każdym kraju).

Zanim organizacja Four Paws nie rozpoczęła walki o niedźwiedzie w tych krajach, ulice, transport publiczny i plaże pełne były Niedźwiedników*. Prowadzali oni swoje wytresowane niedźwiedzie na grubej linie, umocowanej metalowym kolczykiem w nosie zwierzęcia. Misie robiły sztuczki, tańczyły, zabawiały turystów. Przydrożne restauracje posiadały zwierzęta w klatkach, osoby prywatne w nielegalnych, przydomowych mini zoo. Kłusownictwo kwitło.

Albania została wzięta pod lupę całkiem niedawno. W 2016 roku uratowano pierwsze niedźwiedzie. Do tej pory nie udało się jeszcze ocalić wszystkich.

Niedźwiedzie Albanii są obecnie nazywane ,,NAJSMUTNIEJSZYMI MISIAMI EUROPY”.

Zdjęcia oraz filmik obrazującyce tragiczny los albańskich niedźwiedzi możecie zobaczyć klikając tutaj lub na poniższe zdjęcie.

1) Kłusownictwo:

Wszystkie poniżej opisane aktywności związane są z prężnie działającym kłusownictwem. Aby wykorzystać niedźwiedzia do celów zarobkowych, należy tresować go od najmłodszych lat. Pozyskanie zatem niedźwiedziątka, zawsze wiąże się z zabiciem jego matki.

Młodym misiom wyrywa się pazury i zęby. Tresuje z udziałem przemocy, która ma na celu wymuszenie odpowiednich zachowań i czynności u zwierzęcia.

2) Tańczące niedźwiedzie i inne formy ,,ulicznej turystyki”

Zawód niedźwiedznika był bardzo popularnym w historii. Poskramiacze niedźwiedzi zabawiali na ulicach tłumy. Tańczące w rytm muzyki kudłate olbrzymy, kontrolowane uciskającym w nosie łańcuchem, były nieodzowna częścią przydrożnych jarmarków i targowisk. Umiały grać na trąbkach, maszerować jak żołnierze, salutować człowiekowi. Nieposkromiona niegdyś bestia, ta która jednym uderzeniem łapy potrafiła zabić, została skruszona, przywarta do muru, zmuszona do poddaństwa i służby człowiekowi, wbrew swojej woli. Jakaż duma targała treserami prowadzącymi niedźwiedzie na łańcuchach.

Przez wiele lat Bałkany skrupulatnie pielęgnowały tradycję ,,niedźwiednictwa”. Dlatego wykorzystywanie niedźwiedzi w ulicznej turystyce, przetrwało tam po dziś dzień. W Albanii na przykład, niedźwiedzie są na plażach, na chodnikach, w tramwajach. To jedna z największych atrakcji turystycznych tych rejonów. Z małymi misiami wszyscy robią sobie zdjęcia, z dorosłych zrobiono zaś klauny.

Nikogo nie stać na chwilę refleksji nad umęczonym i zniewolonym życiem.

Trauma która zapisała się w głowie niedźwiedzia, pozostanie tam do końca jego marnych dni. Wyrwany z objęć zabitej matki, zamknięty w klatce, męczony przez turystów i ich dzieci. W ciągłym stresie i chęci ucieczki. Kiedy pierwszy raz ugryzł w obronie własnej, na znak sprzeciwu, bo przecież inaczej tego powiedzieć nie potrafił, wyrwano mu pazury i zęby. Wykrwawiał się godzinami, nie miał sił, umierał, ale przeżył. Nie wiadomo czy z tego powodu cieszyć się, czy płakać. Dalej było już tylko gorzej. Tresura go nie oszczędziła, tysiące zadanych batów, miliony dni głodu, wiele przestanych dni i nocy, prąd, rozżarzone węgle pod stopami, przebity i zakolczykowany nos. Wszystko po to, by odrzucił wszelki bunt i stał się w pełni posłuszny człowiekowi. Potem znowu tłumy na ulicach, wrzawa i huk, twardy asfalt, na koniec dnia klatka i bochenek chleba. I tak codziennie, aż do końca.

Nie trudno się domyślić, że życie takich niedźwiedzi jest dalekie od życia którym być powinno.

Tańczące na ulicach, wykonujące wszelakie sztuczki nie mogą być szczęśliwe. Ich mimika i ciało wiele nam nie mówią, gdybyśmy jednak spostrzegli ich duszę zapragnęlibyśmy uwolnić je wszystkie. Bolą je okaleczone stopy, nos, pysk, stawy. Najbardziej jednak uwierają rany zadane psychice.

W Rumunii po dziś dzień istnieje tradycja, która wzięła swoje korzenie z czasów tańczących niedźwiedzi. Na ulice wychodzą ludzie ubrani w niedźwiedzie skóry. Ma to na celu odpędzenie złych duchów na Nowy Rok. Tych czarnych, mrocznych wspomnień nie wrzucono do wielkiego wora historii, o której powinno się zapomnieć. Postanowiono je czcić i powielać, tylko w bardziej ,,nowoczesny sposób”. Dziś nie tańczą już żywe niedźwiedzie, dzisiaj tańczą ich skóry.

Skóry zabitych zwierząt odpędzające demony, wiedźmy i duchy…

W Bułgarii, problem tańczących na ulicach niedźwiedzi został rozwiązany przez Organizację Four Paws. Stworzyła ona Sanktuarium dla tych zwierząt – Belista Sanctuary, gdzie niedźwiedzie w warunkach zbliżonych do naturalnych, mają zapewniony spokój, bezpieczeństwo oraz odpowiednią dietę, opiekę weterynaryjną i dożywotnie życie.

Z problemem ulicznej, niedźwiedziej turystyki wciąż walczy się jeszcze w Albanii.

Zwierzęta które zostały wychowane przez ludzi, wytresowane i wykorzystywane w jakikolwiek sposób, nie mają szans na powrót na wolność. Nie wiedząc jak żyć, podchodziłyby do ludzi i byłyby łatwym łupem dla kłusowników.

3) Niedźwiedzie restauracyjne

Na Bałkanach, niedźwiedzie w klatkach można było spotkać wszędzie. Dziś tę gehennę przeżywają jeszcze misie w Albanii. Młode, pozyskane po zabiciu matki sprzedaje się restauratorom, osobom prywatnym, właścicielom stacji benzynowych lub do prywatnych mini zoo. Przetrzymywane są w fatalnych warunkach, w metalowych klatkach, czasem bez zadaszenia, bez stałego dostępu do wody. Karmione resztkami ze stołu i stresowane aktywnością turystów, chorują oraz mają problemy psychiczne.

Nie ma żadnej możliwości, by takie niedźwiedzie przywrócić naturze.

Za sprawą Four Paws w Kosovie, Austrii i Niemczech, powstały Sanktuaria dla tego typu zwierząt, gdzie misie mają warunki zbliżone do naturalnych, korzystając z dostępu do drzew oraz basenów z wodą.

Klatka w której przez wiele lat żyła niedźwiedzica Kassandra. Dziś przebywa w Bear Sanctuary w Prisztinie.

4) Sprzedaż części ciała niedźwiedzi

Niedźwiedzie które stają się niepotrzebne, czyli nie przynoszą oczekiwanych zysków – są zabijane. Dotyczy to misiów, które nie nadają się dłużej do wykorzystywania w turystyce: są stare i słabe, bądź po prostu wyrosły i nie wprowadzają już zachwytu swoją figlarnością.

Właściciel nie podejmie się ,,dokładania” do interesu, a uśmiercając zwierzę dodatkowo zarobi na sprzedaży jego skóry, łap czy głowy. Taki sam los czeka ciało zabitej przez kłusownika matki, której młode zostało odebrane, a następnie sprzedano.

Amatorów niedźwiedzich cząstek jest niestety wielu, a żeby odtańczyć tradycję w Rumunii, należy w skórę misia się przyodziać i nie może być ona sztuczną…

Tak oto niedźwiedź oddaje swoje cenne, niepowtarzalne życie w imię mamony i czczych tradycji, których nie rozumie. Dla wymęczonego niewolą i tresurą niedźwiedzia, być może jest to jakaś forma wybawienia, odkupienia, zakończenia cierpienia. Dla samicy, która w gawrze piastowała swoje młode – utracona nadzieja. Szczęście odchowania wolnych dzieci, które przepadło na zawsze.

Problemy niedźwiedzi Bałkanów (Albanii) przedstawia krótki filmik:

Prócz problemów przedstawionych powyżej, bałkańskie niedźwiedzie zmagają się również ze wszystkimi problemami niedźwiedzi w Polsce.

NA TERENACH KRAJÓW BAŁKAŃSKICH ŻYJĄ TRZY POPULACJE NIEDŹWIEDZI: DYNARSKA – zamieszkująca Góry Dynarskie (Słowenia, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Serbia, Czarnogóra, Kosovo, Albania, Macedonia) oraz góry Pindos (Albania i Grecja), BAŁKAŃSKA – Góry Riła, Piryn i Rodopy (Południowo – zachodnia Bułgaria, oraz część północno – wschodnia Grecji), a także KARPACKA: żyje w Karpatach, w tym w Karpatach Rumunii. POPULACJA BAŁKAŃSKA, DYNARSKA ORAZ KARPACKA OTRZYMAŁY STATUS NARAŻONE NA WYGINIĘCIE. Niedźwiedzie w samej Rumunii zakwalifikowano jako najmniejszej troski.

Słoweńskie Niedźwiedzie:

Niedźwiedzie Słowenii należą do narażonej na wyginięcie populacji Dynarskiej, jednak w samej Słowenii ich status jest pewny i stabilny. Słowenia jest jedną z nielicznych krain, w której niedźwiedź brunatny na nowo i prawdziwie rozpoczyna swoje królowanie. Szacuje się, że w tym małym powierzchniowo kraju żyje ponad 500 – 700 niedźwiedzi. Oczywiście i tu historia mówi o tysiącach wybijanych stworzeń. Czarne chmury nie ominęły tamtejszych kudłaczy, ale w przeciwieństwie do pozostałej europejskiej ludności, Słoweńcy w porę przyszli po rozum do głowy.

Dziś nie wyobrażają sobie lasów bez tych wspaniałych stworzeń i nie mają zamiaru popadać z nimi w konflikt.

Wdrożone zostały odpowiednie rozwiązania i działania mające na celu podniesienie świadomości społecznej oraz liczebności niedźwiedzia brunatnego, przy minimalizacji zagrożeń wynikających z obu stron. Wiedza tamtejszego społeczeństwa na temat gatunku jest na wysokim poziomie. Niedźwiedzie okupują lasy Słoweńskich Alp Dynarskich, a ich liczba stale rośnie. Kraj ten jest wspaniałym dowodem na to, że wśród niedźwiedzi da się żyć, a pomiędzy ludźmi i zwierzętami odnaleźć nić porozumienia, umiejętność akceptacji i wzajemnego szacunku.

By nie było jednak zbyt pięknie, poruszyć należy temat myślistwa. Niestety co roku w Słowenii odbywa się otwarty sezon na misia. Wtedy to żądni trofeów myśliwi, wyruszają z bronią w las…

Niedźwiedzie w Chorwacji:

Należą również do populacji Dynarskiej. Najwięcej osobników spotyka się wokół Parku Narodowego Plitwickie Jeziora oraz w regionie Gorski Kotar. Liczebność populacji jest zbliżona do populacji słoweńskiej. W przeszłości niedźwiedzie w tym kraju ginęły w ogromnej ilości z rąk kłusowników. Stawały się ofiarami wnyków oraz strychniny wkładanej do przynęt. Wykorzystywano je również w turystyce. Dziś Chorwackie misie borykają się z problemami niemal identycznymi do tych jakie dotykają niedźwiedzie w Polsce. Na szczęście w naszym kraju, w dobie globalnego ocieplenia lasy nie płoną tak często jak w krajach śródziemnomorskich, a odstrzałów niedźwiedzi jeszcze nie zalegalizowano…

Niedźwiedzie w Grecji:

Niedźwiedzie w Grecji żyją dziś już tylko w dwóch oddzielnych populacjach. Bałkańskiej – zamieszkującej granicę z Bułgarią (Góry Rodopy) oraz populacji zamieszkującej Góry Pindos (populacja Dynarska). Szacuje się, że na wolności żyje ich około 400. Populacja bałkańska liczy tylko kilkadziesiąt sztuk. Niedźwiedź w Grecji jest ściśle chroniony prawem. Mimo tego wciąż zagraża mu działalność kłusownicza. Misie giną we wnykach, są trute bądź zabijane z broni palnej. Wchodzą w konflikt z hodowcami zwierząt gospodarskich.

Grecja również w swej historii zaliczyła smutny etap tańczących na ulicach niedźwiedzi. Dziś w tym kraju istnieje wspaniała organizacja ARCTUROS walcząca o przyszłość gatunku.

Prowadzą oni sanktuarium dla niedźwiedzi, które na terenie kraju wykorzystywane były w turystyce, cyrkach oraz tych które utrzymywane były w klatkach, w niewoli. Oprócz tego zajmują się oni ochroną środowiska naturalnego w którym żyją niedźwiedzie i edukacją społeczeństwa. Hodują, rozprowadzają oraz tresurą Psy rasy Greek Sheperd Dogs, w celu ograniczenia konfliktów pomiędzy hodowcami owiec a niedźwiedziami. Psy skutecznie bowiem odstraszają misie i bronią stada. Dzięki temu spada odsetek niedźwiedzi zabijanych przez hodowców w akcie zemsty za skradzioną trzodę.

O hodowli rasy, tutaj.

Problemy takie jak: fragmentacja środowiska, karczowanie lasów, wypadki komunikacyjne z udziałem niedźwiedzi, zakłócanie spokoju zwierzętom i inne, które spotykamy również w naszym kraju, są obecne w Grecji. Zmiany klimatyczne zaś, podobnie jak w innych krajach Bałkanów objawiają się głównie poprzez samoistnie wybuchające pożary lasów. Jak można się domyślić ginie w nich wiele zwierząt, w tym niedźwiedzie.

Niedźwiedzie na Słowacji i w Czechach:

Karpacka populacja niedźwiedzi brunatnych jest narażona na wyginięcie. W Czechach odnotowuje się jedynie kilka osobników, które czasami migrują poza granicę Słowacji. Czeski naród nie może się poszczycić swoją własną populacją tych dużych drapieżników. Czeskie misie pozostały dziś jedynie w niewoli. Żyją w pozostawiających wiele do życzenia warunkach.

Słowacka populacja niedźwiedzi liczy około 1000 osobników i podlega corocznym odstrzałom. Czasami łupem myśliwych padają misie pochodzące z innych krajów, w tym z Polski, co negatywnie wpływa na populację zamieszkującą nasz kraj. Niedźwiedzie niestety nie znają granic.

Słowackim kudłaczom towarzyszą również te same problemy co niedźwiedziom w Polsce.

Niedźwiedzie w Austrii i we Włoszech:

Populacja niedźwiedzi w Austrii jest niewielka i objęta ścisłą ochroną gatunkową. Ma jednak tendencję wzrostową. Misie skupiają się głównie w dwóch odseparowanych od siebie populacjach. W Alpach, przy granicy ze Słowenią i Włochami oraz w części Alp zlokalizowanych w centrum kraju, gdzie niedźwiedź został reintrodukowany.

Problemy jakie dotykają tam gatunek są identyczne z tymi w Polsce, aczkolwiek jego ochrona stoi na dość wysokim poziomie.

We Włoszech niedźwiedzie zamieszkują Park Narodowy Abruzzo i jego okolice, czyli centralną część Gór Apenińskich. Ich populację szacuje się na około 100 osobników i jest większa od populacji niedźwiedzi zamieszkujących Austrię. Druga, niewielka i oddzielna populacja żyje w centralnych Alpach w prowincji Trento. Jej przyszłość jednak pozostaje pod wielkim znakiem zapytania. Tamtejsze niedźwiedzie nieustannie wchodzą w konflikt z mieszkańcami pobliskich miejscowości, którzy domagają się odstrzału niedźwiedzi. Misie we Włoszech borykają się z problemami identycznymi do problemów niedźwiedzi w Polsce i objęte są ścisłą ochroną gatunkową.

Smutna historia dotyczy niedźwiedzi Szwajcarii, które zostały całkowicie wytrzebione, nawet w tamtejszych Alpach. Zdarzenie sprzed kilku lat opisane w poniższym artykule dowodzi, że Szwajcarzy niedźwiedzi w swoim kraju mieć nie chcą i nie potrafią zaakceptować ich obecności.

Przypomnę, że niegdyś ten wspaniały drapieżnik zamieszkiwał tereny całej Europy. Dziś jego zasięg na mapach znaczy się kropeczkami.

Idziemy do przodu z techniką, szkoda, że nie potrafimy pokonywać swoich mentalnych ograniczeń. Poukładane jak w szwajcarskim zegarku życie górskiego ludu, pokrzyżowało nagłe pojawienie się niedźwiedzia. Został on reintrodukowany razem z kilkoma innymi misiami we Włoszech i nieoczekiwanie przeszedł na stronę szwajcarską. Postanowiono więc go zabić. Wojna totalna wymierzona w gatunek, który wcale złych zamiarów nie miał. No cóż, niektórzy tolerują jedynie owce i krowy.

https://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/786618,Szwajcaria-jedyny-niedzwiedz-zyjacy-na-wolnosci-zostal-zastrzelony

WEDŁUG IUCN NIEDŹWIEDZIE POPULACJI APENIŃSKIEJ ORAZ ALPEJSKIEJ OTRZYMAŁY STATUS KRYTYCZNIE ZAGROŻONYCH.

Niedźwiedzie we Francji i Hiszpanii:

Cała Francja, a w ubiegłym wieku również francuskie Alpy zostały całkowicie ,,pozbawione” niedźwiedzi. Podbierając sobie coraz to większe tereny – ludzie uniemożliwili niedźwiedziowi niezależną egzystencję. Ten, by ułatwić sobie życie zaczął wykradać ludziom owce.

Tak we Francji rozpoczęła się nigdy niezakończona wojna totalna wymierzona przeciw niedźwiedziom. Zabijano ich tysiące, bez opamiętania, w szale nienawiści, w chęci eksterminacji gatunku. Wymagano respektowania od nich zasad wprowadzanych przez ludzi, jednocześnie nie szanując praw którymi rządzi się dzika przyroda.

Tak, na terenie Pirenejów, w dwóch osobnych populacjach ostało się dziś tylko około 20 niedźwiedzi (koło dziesięciu przy granicy z Hiszpanią w centralnych Pirenejach i koło dziesięciu przy granicy z Hiszpanią we wschodnich Pirenejach). Porównując tę liczbę do ilości zwierząt sprzed 40 lat (pięć sztuk) wydaje się ona całkiem spora. Mimo to, zaostrzający się ciągle konflikt między niedźwiedziami a francuzami hodującymi owce, nie wróży tym pierwszym świetlanej przyszłości. Hodowcy ciągle domagają się odstrzału zwierząt.

Dla niedźwiedzi, pomimo że w górach brakuje miejsca. Są tam traktowane jako niepotrzebne zło. Mimo programów reintrodukcji wprowadzonych przez rząd oraz najszczerszych chęci miłośników dzikiej przyrody do ochrony gatunku, mało prawdopodobnym jest, by przy takim nastawieniu ze strony ludności zamieszkującej te tereny, niedźwiedź z Pirenejów miał jakiekolwiek szanse na przetrwanie.

Niedźwiedzie brunatne we Francji są krytycznie zagrożone wyginięciem, a z roku na rok jest ich coraz mniej. Pomimo, że są gatunkiem chronionym ściśle prawem, co jakiś czas znajduje się postrzelonego, martwego misia. Ich sytuacja wydaje się być najpoważniejsza, a uchronienie gatunku prawdziwym wyzwaniem.

W Hiszpanii niedźwiedzie żyją w górach Kantabrii, przechodząc przez granicę z Francją widywane są również w Pirenejach. Populację Kantabryjską budują dwie małe, oddalone od siebie o 50 km grupy. Eliminuje to możliwość wymiany genetycznej między nimi. Liczebność tych ssaków szacuje się na mniej niż 60 zwierząt w zachodniej części gór i około 20 osobników na ich wschodzie. W Pirenejach odnotowano zaledwie 5 osobników. Problem nielegalnych odstrzałów, zakładanie na niedźwiedzie wnyków, podrzucanie im owiec i mięsa zatrutego strychniną, to niestety ciągle popularne praktyki uprawiane przez lokalną społeczność Hiszpanii. Toczy się tam podobnie jak we Francji, wojna z niedźwiedziami, której końca nie widać. Hiszpańskie niedźwiedzie otrzymały status – krytycznie zagrożonych wyginięciem.

ZATEM POPULACJA PIRENEJSKA I KANTABRYJSKA NIEDŹWIEDZI BRUNATNYCH JEST KRYTYCZNIE ZAGROŻONA WYGINIĘCIEM.

Niedźwiedzie w krajach Skandynawskich: (Norwegia, Finlandia, Szwecja).

Populacja Skandynawska otrzymała status – ostatniej troski. Pomimo tego, że nie należy do najliczniejszych jest stabilna i ciągle rośnie. Niedźwiedzie występują tam również na terenach nizinnych, co w dzisiejszych czasach na terenie Europy należy do rzadkości. Zwierzęta te zamieszkują całą Finlandię i jest to niemal jedyny kraj Europy, gdzie pierwotny zasięg niedźwiedzi nie uległ zmianie (nie skurczył się). Spotyka się je również w środkowej i północnej Szwecji oraz w Norwegii (tylko przy granicy, ze Szwecją). Szwedzi mogą pochwalić się populacją tych zwierząt dochodzącą do ponad 3000 osobników. Ponad 1000 żyje w Finlandii i nieco powyżej 100 w Norwegii.

Kraje Skandynawskie monitorują populację tych dużych drapieżników bardzo skrupulatnie, poprzez obroże GPS. Czy wpływa to pozytywnie na ochronę gatunku? To raczej kwestia sporna. Tropienie niedźwiedzi daje wiele informacji na temat życia i problemów gatunku, kontroluje też jego zasięg i poczynania. Skutecznie jednak utrudnia życie niedźwiedziom i może zmniejszyć jego komfort. Zdarzają się również przypadki śmiertelne, kiedy niedźwiedź zawiśnie gdzieś na obroży. Jeśli obwód naszyjnika nie zostanie też dobrze wyliczony, obroża może wrastać w skórę szyi, a nawet udusić zwierzę. Znane są takie przypadki.

Kraje Skandynawskie po dziś dzień nie zrezygnowały z polowań na misie, mówimy tutaj głównie o Finlandii i Szwecji, gdzie robi się to corocznie. Kiedy zaś niedźwiedź wpada w konflikt z hodowcami owiec czy bydła, bez sentymentów zostaje skazany na śmierć. Ten problem dotyczy szczególnie Norwegii, pomimo iż zwierzę to jest objęte w tym kraju ochroną gatunkową.

W Szwecji i Finlandii ludzie nauczyli się żyć obok niedźwiedzi. Zamieszkują one zalesione okolice wsi i miast. Tak już jest od wieków i nikogo to nie dziwi. Najbardziej misie ukochali sobie Szwedzi, którzy obserwując proces eksterminacji niedźwiedzi w Finlandii, postanowili nie pójść tą samą drogą. Po dziś dzień znane są mądre słowa Królewskiej Szwedzkiej Akademii Nauk: ,,Sprawą honoru naszego kraju, jest niedopuszczenie do wymarcia tych interesujących zwierząt i ich ochrona.” Finowie wysiłki ochrony gatunku podjęli nieco później.

Niedźwiedzie Łotwy i Estonii:

Populacja północno – wschodnia niedźwiedzi uznawana jest za największą w Europie i oprócz wyżej wymienionych Państw, obejmuje ona jeszcze Rosję i Białoruś. Otrzymała status najmniejszej troski, choć doskonale wiemy już jak wygląda sytuacja niedźwiedzi w dwóch ostatnich wymienionych krainach.

Dużo lepiej przedstawia się ona w Estonii. Wydaje się, że świadomość tamtejszego społeczeństwa i rozumienie konieczności ochrony gatunku, stoją na zadowalającym poziomie.

W Estonii żyje prawie 800 niedźwiedzi, a ich populacja ciągle rośnie. Okazuje się, że nawet w tak małym kraju mogą pomieścić się za równo misie jak i ludzie. Ciemna strona medalu to coroczne polowania na te zwierzęta.

Sytuacja Łotewskich niedźwiedzi wygląda już nieco inaczej. Podlegają one ochronie restrykcyjnej, ponieważ żyje ich tam tylko kilkadziesiąt. Borykają się one z problemami podobnymi do problemów niedźwiedzi w Polsce.

Na Litwie zwierzęta te pojawiają się jedynie sporadycznie, podczas migracji.

W przeszłości niedźwiedzie Europy były intensywnie zwalczane i zgodnie z prawem, mogli zabijać je wszyscy, bez względu na rodzaj motywacji. Każdy powód był dobry. Gatunek traktowany jako wysokiej szkodliwości, miał zostać wyeliminowany całkowicie.

Niedźwiedź brunatny europejski przetrwał po dziś dzień tylko dlatego, że kilku światłych ludzi postanowiło poświęcić życie jego protekcji. Za ich wstawiennictwem zaczęły powstawać ustawy o ochronie gatunku. Zakazy dotyczące polowań i wyłapywań.

Mimo to, dla niektórych populacji pomoc pojawiła się zbyt późno. W krajach w których udało się go ocalić, raz wyparty w góry nigdy na niziny nie powrócił. Tereny wyżynne są dziś praktycznie jedynymi na których można spotkać niegdysiejszego władcę lasów i puszcz.

Krzywd mu wyrządzonych przez wieki nie wynagrodzimy. Ale analizując je, możemy zapobiegać kolejnym – nowym i tym ciągle przerabianym.

Obecnie przysługuje mu już tylko tytuł króla gór. I bez wątpienia w nich włada. Nam pozostaje jedynie to uszanować i ustąpić – tak jak on kiedyś wspaniałomyślnie ustąpił NAM.

Pamiętajmy o jego królewskich przywilejach i o tym, że w górach jesteśmy GOŚĆMI.

Niech nigdy więcej nie przyjdzie nam do głowy pozbawiać go jego prawowitych terenów i życia. Niech tam króluje. Oby jak najdłużej.

*Niedźwiednik: Osoba posiadająca wytresowanego niedźwiedzia, prezentującego uliczne sztuczki. Nazwa mocno zakorzeniona w historii.

art. Maria Kuczkowicz – W imieniu tych, co nie mówią